Ogromne emocje w Lublinie. MOTOR minimalnie lepszy od MOJE BERMUDY STALI

Fot. Przemysław Gąbka
Fot. Przemysław Gąbka

W zaległym meczu 9. rundy PGE Ekstraligi, MOTOR okazał się minimalnie lepszy od MOJE BERMUDY STALI. Gospodarze wygrali 46:43. W Lublinie zostają dwa punkty, a bonus jedzie do Gorzowa. Mimo wysokiej temperatury i sporej liczby mijanek, kibice na brak emocji narzekać nie mogli. Rajderem spotkania został Wiktor Lampart.

Spotkanie rozpoczęło się od remisu. Martin Vaculik do samego końca musiał uważać na ataki Grigorija Laguty.  Po pierwszej serii startów MOTOR Lublin prowadził 16:8. W 6. wyścigu z nawierzchnią lubelskiego toru zapoznał się Szymon Woźniak, po zaciętej walce z Mateuszem Cierniakiem. Sędzia uznał, że winnym upadku żużlowca MOJE BERMUDY STALI był młodzieżowiec gospodarzy i wykluczył go. Z wyniku 4:2 zrobiło się 3:3.

Goście starali się odrabiać straty i w 8. biegu trener Stanisław Chomski zdecydował się na rezerwę za Rafała Karczmarza i do boju posłał Bartosza Zmarzlika. Kapitan gorzowian wygrał wyścig, jednak Słowak przyjechał na ostatnim miejscu.

Szkoleniowiec gości po raz drugi skorzystał z możliwości rezerwy taktycznej i za Rafała Karzmarza wysyłał Martina Vaculika. Ta rezerwa przyniosła zamierzony skutek. Duet Vaculik Woźniak dowieźli do mety podwójne zwycięstwo.

W 13. gonitwie dnia na tor upadł Słowak, a arbiter spotkania wykluczył go z powtórki. W powtórce Bartosz Zmarzlik, przegrał start, jednak mimo tego wyprzedził rywali. Sędzia po biegu wykluczył Mikkela Michelsena za przekroczenie linii dwoma kołami. W wyniku 3:3 zrobiło się 3:2.

Wyścigi nominowane ułożyły się na korzyść gospodarzy i to MOTOR Lublin wygrał spotkanie. Najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole gospodarzy był Grigorji Laguta (9), zaś po stronie gości świetnie pojechali Bartosz Zmarzlik (16) i Martin Vaculik (10+1).

Pełna relacja dostępna jest TUTAJ.

Aleksandra Gucia