O mistrzostwie i rodzinie Bartosza Zmarzlika w „Pytaniu na Śniadanie”

Świeżo upieczony mistrz Świata na żużlu, Bartosz Zmarzlik, był gościem porannego programu telewizyjnego „Pytanie na Śniadanie”. Zawodnik TRULY.WORK Stali Gorzów opowiedział prowadzącym: Marzenie Rogalskiej i Tomaszowi Kammelowi o uczuciach, jakie towarzyszyły mu przy zdobyciu złotego medalu IMŚ oraz o tym, jaki wpływ na jego sukces miała rodzina wraz z Tomaszem Gollobem.

Bartosz Zmarzlik nie ukrywa, że dużą rolę w jego triumfie w cyklu FIM Speedway Grand Prix miała rodzina. – Mnóstwo ludzi mi kibicowało i przychodziło z gratulacjami. Przed zawodami było mniej, ale najbardziej wszystko zawdzięczam mojemu bliskiemu gronu – rodzinie i sponsorom, którzy mnie pchali i robili wszystko, żeby się udało. Bez nich nie byłbym w tym miejscu, gdzie jestem – powiedział mistrz Świata na antenie programu.

Rodzina dla Zmarzlika ma duże znaczenie. To głównie o nich opiera się team wychowanka gorzowskiego klubu. – Tata nie odkleja się od kierownicy. Zawsze, jak trzeba gdzieś jechać, to pierwszy się zgłasza. Mówi „ja cię synuś zawiozę, ja ci pomogę”. Tata odpowiada też za sprawy mechaniki. Mama z kolei to prawdziwy „boss”. Trzyma nas razem, nie ma z nią żartów. U nas odpowiada za wszystko, zajmuje się administracją i sprawami kontraktowymi. Jest jeszcze brat, który układa mi wszystko logistycznie – wyjaśnił żużlowiec.

Znaczącą rolę odegrał także drugi, polski mistrz Świata – Tomasz Gollob, który stał się mentorem dla młodego zawodnika już od początków jego startów na żużlu. – Wiele wniósł do mojej kariery. Poznaliśmy się w Gorzowie, gdy podpisał kontrakt z klubem. Wtedy klepnął mnie i powiedział: „Nie znam cię jeszcze, ale cię lubię”. Od tamtego momentu mieliśmy bliski kontakt. Zdecydowanie jest moim mentorem i idolem. Podpatrywałem bardzo mocno, co się dzieje w boxie i poza nim. Chciałem zobaczyć z bliska, jak to się dzieje i co trzeba zrobić, żeby być takim wielkim jak on. Przez cały ten rok z panem Tomkiem mieliśmy mnóstwo kontaktu. Wymienialiśmy rzeczy, które były dobre oraz złe. Staraliśmy się je niwelować – opowiedział Zmarzlik w „Pytaniu na Śniadanie”.

Prowadzący program poruszyli także kwestię pierwszego kombinezonu Bartosza Zmarzlika oraz zapytali o ryzyko, związane z uprawianiem sportu żużlowego. – Kombinezon był czerwony, a wypisanych miałem głównych sponsorów, czyli: „Mama, tata, babcia, dziadek”. Gdy zaczyna się od dziecka uprawiać ten sport, to marzy się, by być mistrzem Świata. Wszystkie niepotrzebne rzeczy idą na bok, wszystko się stawia na jedną kartę i dąży się do celu, żeby się spełnić sportowo – zakończył złoty medalista.

Pełny materiał z udziałem Bartosza Zmarzlika TUTAJ

45 tys. sprzedanych biletów na żużlową inaugurację Grand Prix w Warszawie