Notes, śrubokręt i moro, czyli nowy Janusz Kołodziej na PGE Narodowym

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Dla Janusza Kołodzieja miniony sezon był pasmem sukcesów. W PGE Ekstralidze zdobył złoty medal w barwach FOGO Unii Leszno, gdzie dodatkowo zadeklarował, że zostanie w klubie na kolejne dwa lata. Żużlowca zobaczymy również w przyszłorocznym cyklu FIM Speedway Grand Prix. Będzie miał możliwość zadebiutować na PGE Narodowym podczas inauguracyjnej rundy (18 maja 2019 roku).

W rozmowie dla speedwayekstraliga.pl zawodnik podsumował sezon, opowiedział o ostatnim swoim sezonie jako zawodnik GP, a także co czuje na myśl startu na PGE Narodowym.

Jak wielu zawodników słyniesz z zeszytów z zapisanymi informacjami o torach i dostrajaniu do nich sprzętu. Masz dużo ich wypisanych?

Zeszyty są z każdego roku. Teraz mam pochowane je, ale jakby tak poszperać, to pewnie znalazłyby się takie z dziesięciu lat. Prowadzę pewnego rodzaju kalendarz – każdy sezon ma swój zeszyt.

Czy rytuał ze śrubokrętem wpisał się na stałe w twoje przygotowania przedmeczowe? Ma to dla ciebie znaczenie, np. przynosi szczęście?

Śrubokręt wpisał się już w rytuał przed meczem. Bez niego się nie ruszam z parkingu, jeżeli chodzi o oglądanie toru. Nie można się nim sugerować na sto procent, ale coś tam pokazuje. Trzeba włączyć również tzw. „kopanie”. W kwestii przynoszenia szczęścia, to nie ma znaczenia. Bardziej tu ma wpływ ubieranie kevlaru czy ochraniaczy od tej samej nogi.

Jakie barwy szykujesz w cyklu FIM Speedway Grand Prix? Czy będzie kontynuacja tematyki militarnej, którą oglądaliśmy w tym sezonie?

Wydaje mi się, że moro zostanie. Może będą małe modyfikacje. Mi się podoba i wydaje mi się, że kibicom także. Zobaczymy jeszcze, czy to będzie pasowało do sponsorów i całokształtu. Ciężko mi teraz powiedzieć.

Czy po awansie do Grand Prix uważniej śledziłeś relacje z tegorocznych turniejów?

Tak i z innym podejściem oglądałem już te zawody. Wiadomo, że inaczej jest, jak jesteś na miejscu, bo widzisz wiele rzeczy, a kamera pokazuje to, co chce pokazywać. Można się wtedy przejść po parkingu, torze i było mi to dane w Toruniu. Mogłem podpatrzeć, zadać pytania, np. Patrykowi Dudkowi, bo wspólnie komentowaliśmy zawody. Porozmawialiśmy sobie i potłumaczył mi, co się pozmieniało.

Co zmieniło się u ciebie po ostatnim występie w cyklu, jako pełnoprawny uczestnik (było to w sezonie 2011 – przyp. red.)? Chodzi o kwestię przygotowania, sprzętu albo podejścia do zawodów.

Wiele rzeczy się pozmieniało. Wyciągnąłem dużo wniosków, bo od ostatniego występu minęło kilka lat. Nie można za bardzo sugerować się nim, bo miałem wtedy ciężki sezon i dużo rzeczy się nie poukładało, bo za bardzo chciałem. Zimą przesadziłem z przygotowaniami, chciałem zejść do odpowiedniej wagi, potem wypadek z Jarosławem Hampelem. To mi bardzo pomieszało, bo miałem dolegliwości wewnętrzne dość spore i pojechałem w kolejnych zawodach, bo chciałem dobrze, a to sprawiło, że wybiłem się z rytmu na cały rok. Wiele rzeczy się nałożyło na siebie. Od połowy sezonu miałem dosyć wszystkiego, potem udało mi się trafić na leczenie do szpitala i na tyle mi pomogło, że końcówkę miałem w miarę poukładaną.

Co czujesz na myśl debiutu na PGE Narodowym podczas 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland? Widziałeś już taką liczbę kibiców na stadionie?

To jest super sytuacja,kiedy jest tylu kibiców. Nie byłem na PGE Narodowym oglądać zawodów, ale teraz będę miał okazję pojeździć na nim. Dla zawodnika jest to coś niesamowitego i cieszę się, że wezmę w tym wszystkim udział.

Wróćmy do sezonu 2018 PGE Ekstraligi. Jakbyś ocenił ten sezon w swoim wykonaniu?

Był to dobry sezon. Nie zawsze było idealnie, popełniałem błędy i miałem gorsze zawody. Te słabsze chwile są po to, żeby wyciągać wnioski. Mam swoje przemyślenia po tym sezonie. Na szczęście udało się pojechać dobrze w dwóch zawodach finałowych, potwierdzić dobrą dyspozycję i pomóc drużynie, przede wszystkim w wygraniu PGE Ekstraligi. Bardzo się z tego cieszę.

Zostajesz w Lesznie na dwa lata. Co było argumentem, który przekonał cię do podjęcia takiej decyzji?

Przede wszystkim to, że mamy dobry zespół. Wcześniej jeździłem w Lesznie przez cztery lata, teraz będą to kolejne dwa. Wszystko mi się podoba, jeżeli chodzi o FOGO Unię Leszno. Mamy dobry klimat, zawodników, tor i całą otoczkę. Jeżeli chodzi o mnie to tylko jeździć, nie umierać i cieszyć się jazdą. Jestem w najlepszym miejscu do uprawiania tego sportu. Jeżeli kibicom, prezesom, trenerom podoba się moja osoba i chcą, żebym jeździł, to nie mam na co narzekać i startować w najbardziej utytułowanym klubie.

Janusza Kołodzieja będzie można zobaczyć 18 maja podczas 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix. Bilety na to wydarzenie: kupbilet.pl, Empik, STS i Kolporter.