Norbert Kościuch: Magiczną różdżką sytuacji nie zmienimy (wywiad)

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

Po porażce ze SPEED CAR Motorem Lublin, w sercach kibiców GET WELL Toruń gaśnie powoli nadzieja, że ich zespół zdoła utrzymać się w PGE Ekstralidze. – Jeżeli chodzi o mnie, to robię co mogę – mówił Norbert Kościuch w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Jakub Keller: Pozwoli pan, że podzielę się na początek odczuciami z meczu? Otóż odnoszę wrażenie, że to lublinianie wyglądali, jakby to oni jechali u siebie, a nie wy. Podziela pan tę opinię?

Norbert Kościuch: Tak. To prawda. Cóż mogę powiedzieć więcej? Wynik mówi sam za siebie. Czuli się lepiej w tym meczu i tyle.

Kolejne moje wrażenie dotyczy pana. Mianowicie wydaje mi się, że pański wynik niekoniecznie odzwierciedla pana postawę w meczu. Wydawało mi się, że był pan szybki, potrafił pan nawiązać walkę, miał pan dobrze dopasowany sprzęt, lecz czasem po prostu czegoś zabrakło. Mam rację?

Faktycznie, ma pan rację. Czułem się szybki.

To czego zabrakło?

Na pewno nie pomysłu na jazdę. Nie miałem płynnych wyjść spod taśmy. Oczywiście od lat Norbert Kościuch ma przypiętą łatkę słabego startowca. Proszę mi wierzyć, kiedy ćwiczę starty na maszynie, to nie wychodzi to źle.

To dlaczego inaczej jest w trakcie meczu?

Na pewno nie wynika to z presji, bo radze sobie z nią znakomicie. To bardziej kwestia dopasowania motocykla. Można czasem szybko puścić sprzęgło, a nie przyniesie to wymiernego skutku, bo coś tam w motocyklu nie zagra. W meczu z SPEED CAR Motor Lublin zepsułem tylko jeden start.

Który konkretnie?

Ten, w którym nie przywiozłem punktów. Przyznaje, że całkowicie go spóźniłem i zepsułem. Biorę to „na klatę”.

A w pozostałych biegach jak było, jeśli chodzi o moment startowy?

Jeśli chodzi o refleks, to było ok. I można to zobaczyć nawet w telewizji na powtórkach. Później jednak ten wspomniany niuans w sprzęcie zadecydował, że zostałem z tyłu. Krzywdzące są więc komentarze w mediach, że to zawodnik całkowicie zepsuł start.

Wiemy jak było ze startem, sprzętem, więc zapytam o tor. Można było walczyć na dystansie?

Tak. Tor był bardzo fajnie przygotowany. Nie był jednolinijny. Można było wyprzedzać zarówno po zewnętrznej, jak i przy krawężniku.

Po tej porażce nastroje w zespole nie są chyba zbyt dobre?

No tak. Jest ciężko. Cóż więcej mogę powiedzieć? Magiczną różdżką tego nie zmienimy. Możemy mówić, że będziemy się starać itp., bo powtarzamy to non stop. Jeżeli chodzi o mnie, to robię jednak co mogę. I to mogę zapewnić.

Mówi pan, że robi co może… Czy dotyczy to też sprzętu? Planuje pan jakieś inwestycje?

Nie, sprzęt mam ok. Mam dwa dobre silniki, które są w miarę szybkie. Najgorzej to nie wygląda. Nie ma więc sensu wieczne kupowanie nowych jednostek.

Tak, wiem. Ostatnio mówił mi pan, że można nowe silniki kupować, a niekoniecznie przynosi to efekt w postaci punktów…

Dokładne. W moim warsztacie są dwie jednostki, na których raczej nie da się dobrze punktować.

Jakub Keller