Niels Kristian Iversen: To trudny okres dla kibiców, klubu i zawodników (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

GET WELL Toruń wyjechał z Częstochowy z kolejną porażką na koncie. ForBET Włókniarz pokonał gości 52:38. Liderem toruńskiego zespołu okazał się Niels Kristian Iversen, który zdobył 14 punktów w sześciu startach. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o spotkaniu w Częstochowie, ciężkim sezonie dla GET WELL oraz atmosferze w Toruniu.

Julia Lewandowska: GET WELL Toruń przegrał, ale można było zauważyć sporo walki na torze. Jak podsumowujesz spotkanie w Częstochowie?

Niels Kristian Iversen: Na początku szło nam całkiem nieźle. Udało nam się nawet przez chwilę prowadzić, ale w drugiej połowie gospodarze zrobili więcej punktów i w ostateczności okazali się lepsi.

Twój występ był prawie idealny, zmieniałeś coś w sprzęcie przed tym meczem?

Nie wprowadzałem zbyt wielu zmian, jechałem na innych silnikach.

Całe spotkanie przyjeżdżałeś na czele stawki, a co stało się w biegu 15., kiedy minąłeś metę ostatni?

W pierwszej odsłonie biegu udało mi się dobrze wyjść ze startu, ale został przerwany. Za drugim razem przegrałem start i za bardzo się wyniosłem.

Jaki był tor?

Tor był dobry, było na nim dużo więcej materiału, niż w zeszłym roku.

Jak myślisz, dlaczego ten sezon jest tak trudny dla toruńskiej drużyny?

Myślę, że po prostu nie byliśmy wystarczająco dobrzy. Drużyna nie jeździła tak, jak powinna. Nigdy nie wyglądaliśmy, jakbyśmy wszyscy byli w dobrej formie w tym samym czasie, zawsze był jakiś słaby punkt w zespole, czasem byłem to ja, czasem byli to inni zawodnicy. Oczywiście jest to niezadowalające. Na początku sezonu mieliśmy nadzieje, że stać nas na dużo więcej.

Jaka jest obecnie atmosfera w Toruniu?

Atmosfera oczywiście mogłaby być lepsza. Przez wyniki nie jest znakomita, obecnie jest to trudny okres dla kibiców, klubu, jak również dla zawodników.

Zostaniesz w GET WELL na przyszły sezon?

Jeszcze nie wiem, ale wkrótce będę mieć rozmowy z klubem. Nic jeszcze nie jest pewne, wkrótce zobaczymy, jak wszystko się potoczy.

Julia Lewandowska