„Nie uważam, żeby była to moja wina” – wypowiedzi ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM z #GRUWRO

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

W piątkowy wieczór w zaległym spotkaniu 1. kolejki PGE Ekstraligi, ZOOLOESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz pokonał na własnym torze BETARD SPARTĘ Wrocław 45:44. Gospodarze wykorzystali osłabienie drużyny Dariusza Śledzia, który nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego po upadku w 3. biegu Taia Woffindena.

– Ten mecz pokaże, czy tor będzie naszym atutem czy nie – mówił przed rozpoczęciem spotkania na antenie ELEVEN SPORTS trener żółto-niebieskich Janusz Ślączka. – Myślę, że jest bardzo zbliżony do tego, na jakim trenowaliśmy. Przez ostatnie dni pogoda w Grudziądzu nie rozpieszczała, jednak, jak przyznał Ślączka, udało się dobrze przygotować nawierzchnię. – Mecz był zagrożony, więc jest twardo. Myślę, że będzie dobrze. Trener odniósł się również do stanu zdrowia Nickiego Pedersena, który w lidze duńskiej zaliczył groźnie wyglądający upadek. – Nicki nie narzekał na żadne urazy. Jest dobrze przygotowany. Nie ma żadnego problemu – zakończył.

W czwartym wyścigu pierwsze zwycięstwo dla swojej nowej drużyny odniósł Artem Laguta, zostawiając w pokonanym polu Kennetha Bjerre. Duńczyk przyznał, że nie był w stanie dogonić Rosjanina. – Próbowałem kilku linii jazdy po pierwszym okrążeniu, próbowałem znaleźć najlepszą ścieżkę, ale Artem nie czekał na mnie, odjechał – powiedział. Bjerre odniósł się również do swojego nie najlepszego występu w Zielonej Górze. – Nie miałem problemów z silnikami, a z ich ustawieniem. Łatwo jest być mądrym po wyścigu, bo można spojrzeć do tyłu i zrozumieć błędy, jakie się popełniło. Miałem wtedy długą przerwę pomiędzy startami – wyjaśniał. Aura w kwietniu nie rozpieszcza żużlowców, a niskie temperatury nie pomagają w znalezieniu odpowiednich ustawień. – Jest bardzo zimno i trudno jest dopasować silniki – przyznał Bjerre. – Jak widać, póki co, jest tylko jedna ścieżka na torze, ale mam nadzieję, że to się zmieni – dodał.

Trzeci wyścig piątkowego spotkania miał podwójną historię. W pierwszej odsłonie upadli Przemysław Pawlicki i Tai Woffinden. Grudziądzanin wyszedł z tej sytuacji bez szwanku, czego niestety nie można powiedzieć o Brytyjczyku. – Musiałem lekko przytrzeć się o oponę, ale jest w porządku. To jest przykra sytuacja, bo niestety Tai Woffinden nie może kontynuować zawodów – opisał sytuację kapitan gospodarzy. W powtórce wyścigu na tor upadł Nicki Pedersen, a winnym spowodowania upadku sędzia uznał Pawlickiego. – Nicki wszedł pode mnie, wyniósł się do szczytu łuku, gdzie ja już przycinałem, bo wiedziałem, że tam szeroko nie można wyjechać. Wyprostowałem motocykl, Nicki również chciał dostać się do ścieżki przy krawężniku i niefortunnie się sczepiliśmy – mówił Pawlicki. – Nie uważam w ogóle, żeby była to moja wina, bo widać jak wyjechał i wystawił mi koło – zakończył.

– Przed spotkaniem byłem trochę bardziej nerwowy niż zwykle i ten początek był zbyt nerwowy w moim wykonaniu – mówił po meczu Norbert Krakowiak. – O ile w pierwszym biegu było ciężko z tego czwartego pola coś zrobić, to ten drugi start z pierwszego pola zepsułem zdecydowanie – przyznał. – Na szczęście poczyniliśmy pewne zmiany w sprzęcie i końcówka była już zdecydowanie lepsza. Świetnie, że wygraliśmy to spotkanie. Trochę szczęścia było po naszej stronie, ale szczęścia trochę trzeba mieć w sporcie – podsumował 22-latek.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Nicki Pedersen, zdobywca jedenastu punktów. Były mistrz Świata cieszył się ze zwycięstwa, jednak przyznał, że drużynie dopisało sporo szczęścia. – Zawsze trzeba patrzeć na siebie. Mieliśmy szczęście, że Tai nie mógł jechać w tym spotkaniu, bo nie sądzę, aby udałoby nam się wygrać. Czegoś się nauczyliśmy – przyznał szczerze w Mix Zonie na antenie ELEVEN SPORTS chwilę po zakończeniu meczu. – To było nudne spotkanie, bo na torze była tylko jedna ścieżka. Trudno jest wygrać start i utrzymać cały czas tą samą linię jazdy. Było kilka mijanek, ale tor był ekstremalnie twardy. Wygraliśmy i czekamy teraz na niedzielę, ale powinniśmy przygotować nawierzchnię trochę lepiej – dodał Duńczyk.

Mijający tydzień nie był łatwy dla Pedersena, na szczęście po upadkach w Danii i w piątkowym spotkaniu nie zrobiły na nim większego wrażenia. – Ciężko pracowałem nad swoim przygotowaniem do sezonu. Kiedy jesteś dobrze przygotowany, to szybciej dochodzisz do siebie – przyznał. – Potrzebuję trochę odpoczynku, ale na niedzielę będę gotowy– zakończył.

 

Kamil Rychlicki