„Nie poddaliśmy się bez walki” – wypowiedzi EWINNER APATORA Toruń z #WROTOR

Fot. Ewelina Włoch
Fot. Ewelina Włoch

Pierwszy mecz wyjazdowy EWINNER APATORA Toruń w tym sezonie PGE Ekstraligi zakończył się porażką.  Beniaminek przegrał z BETARD SPARTĄ Wrocław 39:51. Najmocniejszymi punktami zespołu gości byli Robert Lambert, który zdobył 11+1 oraz Jack Holder z dorobkiem 10+2.

Tomasz Bajerski przed rozpoczęciem spotkania zażartował na antenie nSport+, że obliczył kilka dni wcześniej liczbę punktów, jaką każdy z zawodników ma zdobyć podczas meczu wyjazdowego. – Jak to wszystko już policzyłem. Dzień lub dwa dni szybciej, rozmawiając z chłopakami, kiedy trenowaliśmy w środę, ale wiadomo, że można sobie pożartować. Teraz jest całkowicie inny dzień, inni zawodnicy. Tor jest przygotowany dosyć przyczepnie, więc mam nadzieję, że będzie dużo walki i bardzo fajna jazda moich zawodników – zakończył szkoleniowiec EWINNER APATORA Toruń.

Menedżer zespołu gości odniósł się również do stanu zdrowia Adriana Miedzińskiego oraz Jacka Holdera, którzy podczas inauguracyjnego meczu na MotoArenie zaliczyli upadki. – Chłopaki odpoczęli parę dni. Mieli kilka dni na rehabilitację i też dlatego nie pojechaliśmy sparingu z MOJE BERMUDY STALĄ, ze względu na to, aby moi zawodnicy sobie odpoczęli. Trenowaliśmy i czekamy na to, jak będzie nam to szło – dodał Bajerski.

Nowy zawodnik EWINNER APATORA Toruń, Robert Lambert, zdradził, w czym tkwi problem zespołu i nad czym powinni bardziej popracować. – Rozmawiamy wszyscy razem, by dojść do jakiejś konkluzji, jak możemy lepiej wychodzić ze startu. To jest element, który nam przeszkadza. Przegrywamy start oraz dojazd do pierwszego łuku. Wrocławianie robią to lepiej od nas i stąd ten wynik – powiedział na antenie ELEVEN SPORTS.

Brytyjczyk skomentował również swoją postawę w spotkaniu przeciwko BETARD Sparcie Wrocław. – Jeżeli chodzi o mój występ, jeżeli chodzi o bieg 8., to zostałem zablokowany na pierwszym łuku. Chciałem wymienić się pozycją z Jackiem Holderem, żeby to on jechał po wewnętrznej, ale nie udało się. Są wzloty i upadki, więc szukamy dalej. Będzie dobrze, ale musimy jednak jeszcze trochę nad tym popracować. To są skomplikowane ustawienia – zakończył 23-latek.

W Mix Zone Paweł Przedpełski opowiedział o klątwie, która nad nim ciążyła przez ostatnie kilka sezonów na stadionie we Wrocławiu i o podejściu EWINNER APATORA do tego spotkania. – My po prostu tu przyjechaliśmy pojechać jak najlepsze zawody. Cieszę się bardzo, że mogę tutaj przyjemnie się ścigać, bo przez poprzednie trzy sezony jakaś klątwa nade mną wisiała. Kompletnie nie czułem wtedy ani ustawienia, ani linii, ani przyjemności z jazdy, więc fajnie. Uważam, że tamto jest już zażegnane. Myślę też, że z przyjemnością będę przyjeżdżał tutaj ścigać się – powiedział wychowanek toruńskiego zespołu.

25-latek ocenił również swoich rywali i to, jaką są drużyną w nowym sezonie. – Wszyscy wiemy, jakim zespołem jest BETARD SPARTA i jak wysoko celuje, więc to na pewno jedno z cięższych spotkań w PGE Ekstralidze. To bardzo mocny zespół. Pod każdym numerem można zobaczyć same armaty, więc jest się z kim ścigać. Myślę, że my również nie złożyliśmy broni i nie poddaliśmy się bez walki. Dzielnie walczyliśmy, ale nie wyszło. Jest jeszcze rewanż. Sezon jest długi – dodał Przedpełski podczas pomeczowej wypowiedzi w ELEVEN SPORTS.

Zawodnik beniaminka PGE Ekstraligi ubolewał nad brakiem kibiców na stadionach i miał nadzieję, że to w najbliższym czasie się zmieni. – Szkoda, że nie mamy kibiców. Tego akurat mocno brakuje, więc czekamy z utęsknieniem, by stadiony się wypełniły. Ja, mimo tego, że jeździłem w Częstochowie, to z Torunia się nie wyprowadziłem i tam mam dom, tam mieszkam. Fajnie ponownie założyć swoje barwy – zakończył żużlowiec.

Dla BETARD SPARTY Wrocław parę słów powiedział także Chris Holder, który występował w poprzednim sezonie w barwach klubu jako „gość”. – Spędziłem tutaj miły czas w poprzednim sezonie. Dobrze tu wrócić. Myślę, że BETARD SPARTA ma w tym sezonie naprawdę mocny zespół. Było kilka bardzo trudnych wyścigów dla nas. Trzeba było mieć znakomite starty. Jeśli nie wyszedłeś dobrze spod taśmy, to na dystansie niewiele mogłeś zrobić. Bardzo cieszę się, że EWINNER APATOR znów jest w PGE Ekstralidze, ale wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Robiliśmy, co w naszej mocy i tak samo będzie w kolejnych meczach – wyjaśnił Australijczyk.

 

Paulina Wiśniewska