„Nie osiadamy na laurach” – wypowiedzi BETARD SPARTY Wrocław z #LESWRO

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

FOGO UNIA Leszno na własnym obiekcie podjęła BETARD SPARTĘ Wrocław. Po pełnym emocji starciu, leszczynianie przegrali to spotkanie 41:49, a w dwumeczu 84:96. Najlepiej ze strony gospodarzy zaprezentował się Emil Sayfutdinov, który na konto zapisał 12 punktów. Za to wśród gości najlepszy był Artem Laguta, zdobywając 13 punktów.

Zawsze jakaś walka w tle jest, chcielibyśmy pojechać dobre spotkanie i tyle. Później się będziemy zastanawiać, co się tam wydarzy. Jeszcze kilka spotkań do końca rundy zasadniczej jest. Mamy nowe rozdanie, więc co będziemy się zastanawiać, co było rok temu czy dwa, czy pięć. Jedziemy, walczymy – powiedział przed rozpoczęciem spotkania trener BETARD SPARTY Wrocław, Dariusz Śledź.

W biegu czwartym na drugim łuku drugiego okrążenia doszło do upadku Janusza Kołodzieja po kontakcie z Danielem Bewley’em. Brytyjczyk po tej sytuacji miał nadzieję, że nie dojdzie do kolejnych niebezpiecznych upadków. – Mam nadzieję, że później tego wieczoru będziemy mieli czyste wyścigi z Januszem. Oczywiście w każdym biegu chcemy zdobywać jak najwięcej punktów, walczymy o każdy punkt. Ja tutaj się przyznaję, chciałem wykorzystać koleinę, wjechać w nią i żeby szybciej wyjechać z tego łuku. Niestety, może za bardzo chciałem, podniosło mój motocykl i niestety ściąłem Janusza. Najważniejszą informacją jest to, że Janusz jest cały i zdrowy, i liczę na to, że jeszcze czysto się pościgamy – wyjaśnił zawodnik na antenie nSport+.

Tak naprawdę pierwszy bieg, ten start, nie był dużo gorszy od Jasona Doyle’a z pierwszego pola. Teraz wygrałem starty, ale ostatnio jechałem z czwartego pola, które jest dosyć ciężkie. Fajnie, że od razu można dostać się do tej szybkiej linii, ale jednak ten start jest dosyć problematyczny. Czegoś tam jeszcze delikatnie zabrakło, więc robimy małe zmiany i mam nadzieję, że teraz będzie jeszcze lepiej – powiedział w trakcie meczu Maciej Janowski.

Raczej po tych trzech pierwszych biegach nie zmieniałem nic. Oczywiście próbuję gdzieś tam poprawić swoją sylwetkę na starcie, bądź wystartować troszeczkę inaczej. Ewidentnie te moje starty nie do końca są super zadowalające, ale coś kosztem czegoś – oznajmił Rajder tego spotkania w Mix Zone na antenie nSport+.

Dosyć mocno przygotowaliśmy nasze motocykle na ten rok. Ci, którzy mają bystre oko, zauważą u mnie sporo zmian w moich motocyklach. Jestem zadowolony po każdym takim meczu. Cieszę się, że mogę tak się ścigać i mogę zdobywać tyle punktów na tak trudnym terenie, jakim jest stadion FOGO UNII Leszno, więc ja cieszę się z każdej takiej dyspozycji. Nie osiadamy na laurach. Wiemy, że żużel bywa brutalny, dlatego mocno trenujemy i na pewno zawsze są elementy, które można poprawić i które mogą być wykonywane lepiej, więc jednym z takich elementów jest start i tutaj muszę poświęcić jeszcze więcej czasu – skomentował swoją dyspozycję kapitan BETARD SPARTY Wrocław.

Maciej Janowski wypowiedział się także na temat sytuacji z leszczyńskim torem. – Wiem, że były jakieś dyskusje odnośnie toru przed zawodami. Ja tak naprawdę przyjechałem dwie godziny przed zawodami i dopiero chwilę przed próbą toru wyszliśmy na tor, więc to już na pewno gospodarz wie, co zrobić inaczej, żeby było lepiej. Na szczęście te koleiny były bardziej na wyjściu z łuku, więc po paru biegach każdy już gdzieś tam mniej więcej wiedział o tym, czego można się spodziewać i gdzieś tam na to uważał. Na pewno przy tak zaciętym meczu nie ułatwiają takie koleiny, ale na szczęście tak, jak mówię – one były gdzieś na wyjściu z łuku, więc o tyle dobrze. Ten tor był dosyć suchy. Czy tor był niebezpieczny? Jeździłem na pewno na bardziej niebezpiecznych torach. Wydaje mi się, że gospodarz wie, co źle zrobił i mam nadzieję, że na następne zawody tor będzie przygotowany lepiej, ale nie myślę, że ktoś by robił tutaj specjalnie niebezpieczny tor – wytłumaczył Janowski.

 

Wiktoria Sztuka