„Nie odczuwałem żadnej presji przed spotkaniem” – wypowiedzi FOGO Unii Leszno z #LESLUB

Fot. Marcin Kubiak
Fot. Marcin Kubiak

W meczu inaugurującym 3 kolejkę PGE Ekstraligi FOGO Unia Leszno pokonała Motor Lublin 53:37. Rajderem meczu został Jaimon Lidsey zdobywca 9 punktów. Liderem zespołu był Emil Sayfutdinov z dorobkiem 13 punktów i bonusa.

– Czuję się bardzo dobrze. Nie odczuwałem żadnej presji przed tym spotkaniem. Zawsze jest dobrze zacząć od dwóch zwycięstw. Pole pierwsze jest zawsze bardzo dobre w Lesznie. Z pola czwartego wystartowałem znakomicie, pojechałem prosto, po szerokiej i omijałem rywali. Linia zewnętrzna jest najlepsza. Złapałem najlepsze ustawienia jakie tylko mogłem znaleźć. Znakomita była walka z Grigorijem oraz Matejem – ocenił swoje poczynania na antenie ELEVEN SPORTS Jaimon Lidsey.

– Dużo się zmieniło. Dużo zmian w tym roku, fajnie się czułem na motorze. Szkoda tylko ostatniego wyścigu, ale co zrobić. Nie zabrałem się ze startu, nie mogłem dojechać tak jak wcześniej. Później próbowałem walczyć, ale nie mogłem się napędzić. Taki jest żużel. Powalczyłem, jestem zadowolony. W tym roku czuję się dobrze przygotowany. Bardzo ciężko trenowałem i myślę, że wszystko to tera zaowocowało. Myślę, że do doskonałości jeszcze brakuje, ale jest dobrze – podsumował swój występ Dominik Kubera.

– Wydaje mi się, że jeżeli wszyscy zawodnicy jechaliby na takim poziomie, na jakim chcą jechać, to wynik mógłby być lepszy. Nie ma co popadać w huraoptymizm, w każdym mecz jesteśmy zmotywowani i chcemy zdobywać punkty. Nie można ujmować klasy przeciwnikom, jest to najmocniejsza liga świata. Błędy się zdarzają, są one do poprawy. Dobrze, żeby było tak, jak jest na koniec sezonu, bo na pewno będziemy chcieli powalczyć o tytuł mistrza Polski czwarty raz z rzędu. Próbowałem coś wykombinować na to czwarte pole. Jedynie Lidsey wygrywa z czwartego pola i to po walce na trasie, gdzie można się było zaczepić zewnętrznej linii jazdy, która była najlepsza i wykorzystał to bardzo dobrze. Nawet Emil nie dał rady z tego czwartego dojechać i wygrać biegu. Musimy naprawić to, bo kolejny raz jest ono niekorzystne. Nie chciałbym na to zwalać, jeszcze dużo błędów mi się zdarza robić na trasie. Wiem, że sprzęt mam dobrze poukładany, ale jeszcze muszę poprawić swoją jazdę. Choć uważam, że nie ma tutaj co narzekać. Kolejny dobry wynik drużyny, także jest się z czego cieszyć i oby tak do końca – skwitował kapitan gospodarzy Piotr Pawlicki.

 

Sebastian Czobot