„Nie mi już oceniać, czy zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie” – wypowiedzi EWINNER APATORA Toruń z #GORTOR

Fot. Tomasz Jocz
Fot. Tomasz Jocz

EWINNER APATOR Toruń wyjechał z Gorzowa z kolejną porażką na swoim koncie. MOJE BERMUDY STAL pokonała gości 50:40. Najlepszym zawodnikiem ekipy Tomasza Bajerskiego był Jack Holder, z dorobkiem 12 pkt, a Rajderem spotkania został Paweł Przedpełski, który dołożył 9 „oczek”.

Menedżer zespołu gości antenie ELEVEN SPORTS odniósł się do stanu gorzowskiej nawierzchni. – Tor jest przyczepny. Wiemy, że były opady. Gospodarze starają się bardzo go ubić i żeby się nie rozwalał, więc zobaczymy jak będzie po próbie toru – zakończył Tomasz Bajerski.

Szkoleniowiec EWINNER APATORA Toruń odniósł się również do stanu zdrowia Karola Żupińskiego, który zanotował groźny upadek podczas Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów w Grudziądzu. – Karol miał bardzo źle wyglądający upadek. Postanowiliśmy, aby nie robić mu problemów z ręką, ale żebyśmy też sami się nie ugotowali. Będzie zastąpiony już od pierwszego biegu przez Roberta Lamberta – dodał 45-latek.

Chris Holder w ostatnich spotkaniach prezentował się poniżej oczekiwań. Podczas rozmowy z menedżerem toruńskiej drużyny, ten wątek nie został pominięty. – Zobaczymy. Za ponad godzinę będzie wiadomo, czy udało się “reanimować” Chrisa. To może za wielkie słowo, ale bardzo dużo pracy włożyliśmy już po piątkowym meczu w Lublinie. W sobotę zaczęliśmy pracować nad tym. Myślę, że powinno być już dobrze. Sprzęt jest dobry, więc teraz wszystko w rękach i głowie Chrisa Holdera – powiedział Bajerski.

Paweł Przedpełski, Rajder spotkania, w MIX ZONE w ELEVEN SPORTS odniósł się m.in. do rywalizacji między nim a Bartoszem Zmarzlikiem oraz swojej prędkości podczas meczu. – Wiadomo, że cel jest jeden w Drużynowych Mistrzostwach Polski, aby drużyna wygrywała. Bardzo mi szkoda tego trzeciego biegu w moim wykonaniu. Zazwyczaj jest tak, że w większości zawodów jest ok, a żużel jest taki, że nawet po dobrym występie trzeba czegoś szukać i zmieniać. Nie chciałem tego momentu przespać, a tylko polepszyć. Poszło to niestety w złą stronę. Później jednak wróciłem do tego, co było i start wrócił. Problemem było, że straciłem moment startowy i już można było wpisać praktycznie to, gdzie po 20 metrach byłem – powiedział wychowanek zespołu gości.

25-latek poruszył również kwestię sytuacji z biegu 9., gdzie zawodnik EWINNER APATORA Toruń miał problemy na drugim łuku. – Wjechałem troszkę w koleinę i mnie wyciągnęło. Ratowałem się, aby nie zrobić, że tak powiem “lamerskiego” upadku. To po prostu żużel. Chłopcy są tu bardzo szybcy. Nikt nie odpuszcza i każdy chce wygrywać – dodał Przedpełski.

Na sam koniec zawodnik zespołu Tomasza Bajerskiego opowiedział o postawie drużyny i wrażeniu, które pozostawili po sobie goście. – To jest to, że Bartosza słychać wszędzie. W głowie miałem tylko: „ok, muszę jechać prosta linią po swoje i nie mogę zacząć go blokować”. Nie mi już oceniać, czy zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie. To już kwestia dla kibiców, którzy oglądali nas na trybunach i przed telewizorami. Daliśmy z siebie wszystko. Wiadomo, że zawodnicy z Gorzowa u siebie są bardzo mocni. Ten tor również jest specyficzny, więc jak najbardziej atut własnego toru posiadają – zakończył żużlowiec.

 

Paulina Wiśniewska