„Nie mam pojęcia, co się dzieje, kiedy jadę w Lublinie” – wypowiedzi BETARD Sparty Wrocław z #LUBWRO

Fot. Przemysław Gąbka
Fot. Przemysław Gąbka

W pierwszej rewanżowej rundzie PGE Ekstraligi, doszło do podziału dużych punktów między Motorem Lublin a BETARD Spartą Wrocław. Gospodarze wygrali spotkanie wynikiem 51:39 zdobywając tym samym kolejne 2 punkty do tabeli, goście natomiast musieli zadowolić się bonusem.

To tylko jeden bieg, musimy być skupieni na reszcie spotkania. Czułem się nieźle, dobrze wyszedłem spod taśmy i jadąc po trasie czułem nawet, że mam większą prędkość niż Matej Zagar. Nie udało się niestety wykorzystać ścieżek i go wyprzedzić, ale może uda się to w kolejnych wyścigach. Na pewno nie będziemy wiele zmieniać, ustawienia mojego sprzętu były bliskie ideału – podsumował Oliver Berntzon po pierwszej serii startów na antenie nSport+.

Kiedy wygrywasz start, jedzie się dużo łatwiej. W drugim swoim biegu nie wyszedłem dobrze ze startu i miałem duże problemy. Na szczęście w pierwszym „wystrzeliłem” spod taśmy  i pomknąłem po zwycięstwo i na tym musimy się teraz skupić. Chcemy pracować ze sobą jak najlepiej potrafimy. Oczywiście podczas rozmów z całym zespołem przekazujemy sobie informacje o ustawieniach i wrażeniach. Z tego można dużo wynieść. Staramy się jednak również scalić, jako drużyna, dlatego bardzo ważne są dla nas te rozmowy – zakończył Max Fricke.

Nie mam pojęcia co się dzieję, kiedy jadę w Lublinie, bądź przeciwko tej drużynie. Raz złamałem kręgosłup, we Wrocławiu stopę, teraz uderzyłem w krawężnik i jak mniemam, również tym razem ją złamałem. Nie czuję się bohaterem wrocławskiej drużyny, bo jako zespół przegrywamy, będziemy walczyć do samego końca, to obiecuję. To jest niebywale dziwne uczucie, gdy mogę jeździć na rowerze, motocyklu i dociskać swoją prawą stopę i ona nie boli. Jednak gdy chodzę i zaczyna ona falować wówczas odczuwam piekielny ból– przyznał Tai Woffinden.

Mieliśmy trochę problemów na początku. Mogliśmy na tą próbę pojechać nieco inaczej. Sugerowaliśmy się trochę poprzednim meczem tutaj. Motocykle dobrze się sprawowały, po prostu popełniłem parę błędów. Może wynik nie do końca tego pokazuje, ale do Lublina zawsze przyjeżdżam z uśmiechem na twarzy i przeważnie też z nim wyjeżdżam. Byłem bardziej zajęty (w biegu 14., dop. red.) Jarosławem Hampelem, więc dopiero na samym końcu zobaczyłem Wiktora Lamparta, który wjechał we mnie z całym impetem. Cała drużyna i wszyscy mechanicy skakali po moim motocyklu, próbowali go odratować. Na powtórkę biegu musiałem jednak wymienić go na drugi, który nie jechał najgorzej, ale przez to, że przez cały mecz na nim nie jechałem, wymagał korekt. Wydaje mi się, że występ Olivera Berntzona, można ocenić całkiem pozytywnie. Widać było szybkość w jego motocyklach. Na treningach również bardzo dobrze sobie radzi. Miałem okazje jeździć z nim w Szwecji, gdzie świetnie się prezentował. Liczę i wierzę w to, że jeśli dostanie szanse, z meczu na mecz będzie jeździł coraz lepiej – zakończył Maciej Janowski na pomeczowej konferencji na antenie nSport+

 

Alicja Labrenc