Nicki Pedersen wygra PGE IMME im. Zenona Plecha?

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Szesnastu najlepszych w PGE Ekstralidze bez Nickiego Pedersena? Taki scenariusz rozegrał się w 2019 roku, kiedy to Duńczyka zabrakło w zestawieniu. W tym roku, według średniej biegopunktowej po 7. rundzie, uplasował się on na siódmej pozycji z wynikiem 2,154. O liderze ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz pisze Daria Jagodzka dla speedwayekstraliga.pl.

Zawody odbędą się po raz kolejny na toruńskiej MotoArenie. Trudno stwierdzić, czy to ulubione miejsce bohatera tekstu. W obecnie trwającym sezonie Nickiemu Pedersenowi udało się przywieźć korzystny wynik indywidualny w meczu EWINNER APATOR ToruńZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz (14 „oczek” w sześciu startach). Pokonał wówczas po razie Jacka Holdera i Roberta Lamberta. Ciężko więc wyciągnąć daleko idące wnioski. W sezonie 2020 Duńczyk nie wystartował tam w żadnych zawodach. Rok wcześniej natomiast w pierwszym biegu w barwach zielonogórskich zaliczył groźny upadek, w wyniku którego m.in. połamał żebra i palec, co wykluczyło go do końca zawodów.

Pedersen w ostatnim pokazuje, że potrafi wygrać z każdym, ale również z każdym przegrać, nawet zdecydowanie słabszym od siebie rywalem. Takie obrazki oglądamy obecnie. Wygrywa z Artemem Lagutą (rok temu zdecydowanym królem grudziądzkiego toru), Januszem Kołodziejem, Emilem Sayfutdinovem, Patrykiem Dudkiem i Leonem Madsenem, po czym przegrywa znacząco z Maxem Fricke i Matejem Zagarem, którzy zajmują odpowiednio 23. i 30. miejsce w klasyfikacji. Nie można jednak odmówić jednego – Duńczyk utrzymuje stały, dobry poziom i cieszy (lub nie) nietuzinkową jazdą. Jest w tym wszystkim nieprzewidywalny, więc nie zdziwi znakomita postawa w PGE IMME im. Zenona Plecha w okolicach podium, ale też nie zaskoczy zakończenie zawodów w drugiej połowie stawki – zaznacza Daria Jagodzka (speedwayekstraliga.pl).

W Drużynowych Mistrzostwach Polski świetne wyniki indywidualne nie mają aż tak dużego znaczenia, jeśli nie wygrywa cały zespół – to parafrazowane słowa Pedersena, które często padają w Mix Zone podczas transmisji meczy drużyny z Grudziądza. Tym razem Duńczyk może zmienić tryb działania podczas zawodów i skupić się tylko na swojej osobie, choć wielu kolegów z toru uważa (m.in. Przemysław Pawlicki czy Grzegorz Zengota w 2014 w FOGO UNII Leszno), że i tak skupia się tylko na sobie podczas zawodów ligowych i jazda parą to nie jego jest najlepsza strona.

Żużlowiec na początku 2021 roku poszukiwał dodatkowego mechanika do teamu. Wciąż pracuje na wysokim poziomie, dbając zarówno o swoją formę fizyczną, jak i o wysoką jakość sprzętu i jego konserwację. W jego mediach społecznościach nie brakuje bieżących relacji z parku maszyn czy garażu, gdzie często osobiście pracuje lub dogląda pracy nad wyposażeniem.

Duńczyk wspomina, że wciąż stresuje się przed meczami, mimo swojego ogromnego doświadczenia i wieku. – Jeśli chodzi o osiągnięcia to wygrałem na żużlu już wszystko co można było wygrać, ale wciąż mam ambicje i wyznaczam sobie nowe cele. (…) Póki co mam determinację, by ścigać się dalej – zdradził przed sezonem 2021 w rozmowie z telewizją klubową GKMtv. Czy można się spodziewać kolejnych mniejszych i większych sukcesów indywidualnych Nickiego Pedersena? Z pewnością póki będzie startował zrobi to na 100% swoich możliwości, a udział w PGE Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi im. Zenona Plecha jest dla niego jedną z szans na kolejne trofeum.

Daria Jagodzka (speedwayekstraliga.pl)