Napięta sytuacja w GET WELL Toruń, FOGO Unia znów pokazała moc

W meczu inaugurującym 6. rundę PGE Ekstraligi FOGO Unia Leszno pokonał na wyjeździe GET WELL Toruń 53:37. Dla torunian była to pierwsza w tym sezonie porażka na MotoArenie, a czwarta w ogólnym rozrachunku. – Na tym klubie ciąży duża presja, a to nie pozwala skupić się na tym, co robimy najlepiej – skomentował Jason Doyle.

Po meczu powiedzieli:

Piotr Baron (menedżer FOGO Unii Leszno): Spodziewałem się, że będzie to ciężki mecz, ale nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Przy takim stosunku punktów prawdopodobne jest, że zdobędziemy bonus, więc oczywiście się cieszymy.

Janusz Kołodziej (FOGO Unia Leszno): Cieszymy się z wygranej. Odrabialiśmy dużo pracy domowej, żeby dobrze pojechać te zawody. Sezon jest długi oraz ciężki i chcieliśmy powalczyć jak wszędzie. To jest sport. Ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać.

Jacek Frątczak (menedżer GET WELL Toruń): Chciałbym przeprosić kibiców za ten mecz. Nikomu on nie przynosi chwały. Uważam, że mieliśmy sporo wody na torze przed spotkaniem, żeby się nie kurzyło. Ten tor inaczej reaguje i dlatego mieliśmy mało ścigania. Chodzi o to, żeby start nie decydował o kolejności. Teraz jedną rzeczą, która nas martwi to kontuzja Chrisa Holdera. Podczas drugiego biegu noga wpadła mu pod hak. Nie wiem jak poważny jest uraz. Mam nadzieję, że nie będzie złamań. Zabrakło nam dziś jego. Zmiana na Jacka Holdera też nie wypaliła. Dziękuję Jasonowi Doyleowi i całej drużynie, bo spinaliśmy się na maksimum. Mistrz świata wraca, Rune Holta na swoim poziomie jedzie, a Daniel Kaczmarek walczył. Martwi mnie kontuzja Chrisa Holdera, bo to komplikuje plany.

Jason Doyle (GET WELL Toruń): Na tym klubie ciąży duża presja, a to nie pozwala skupić się na tym, co robimy najlepiej. Dostajemy dużo negatywnych wiadomości po gorszych spotkaniach. Musimy odpuścić sobie media społecznościowe z tego względu. Jechaliśmy z najlepszą drużyną PGE Ekstraligi. Pokazali, że mają siedmiu bardzo mocnych zawodników. To nie wymówka. Fani muszą być z nami, robimy co możemy. Potrzebujemy tego, żeby optymistycznie patrzeć na kolejny dzień. Im więcej negatywnych emocji, tym cięższe jest wygrywanie spotkań.

Kuba Łączkowski
Fot. Zuzanna Kloskowska