„Najważniejsze jest to, by błędy eliminować i wyciągać wnioski” – wypowiedzi FOGO UNII z #GORLES

Fot. Tomasz Jocz
Fot. Tomasz Jocz

W niedzielne popołudnie, na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wielkopolskim miejscowa MOJE BERMUDY STAL zwyciężyła 49:41 z FOGO UNIĄ Leszno i sięgnęła po brązowe medale Drużynowych Mistrzostw Polski. Rezultat dwumeczu o brązowy medal zakończył hegemonię leszczyńskiej drużyny, która przez ostatnie lata zdominowała ligowe rozgrywki.

Rzecz jasna, chcielibyśmy rozpoczynać zawody bez tej straty, ale wyszło jak wyszło. Chcemy pojechać o swoje, pokazać charakter tej drużyny. Będziemy się starać o jak najlepsze widowisko. Liczę na lepszą dyspozycję swoich zawodników, szczególnie tych, którym nie wyszło przed tygodniem. Oni wiedzą, o co jadą i jestem spokojny – skomentował Piotr Baron na antenie ELEVEN SPORTS 2.

Szkoleniowiec FOGO UNII Leszno został także zapytany o wypoczynek po ligowych zmaganiach. – Jeszcze o tym za dużo nie myślałem. Jedziemy z kolegami na Sycylię, ale tego czasu na odpoczynek za dużo nie będzie. Czas wszystko zweryfikuje, ale pewnie po powrocie będziemy przygotowywać się do kolejnego sezonu – wyjaśnił Baron.

W klubie panują dobre nastroje, „team-spirit” jest bardzo dobry, nawet jak nie jedziemy w finale. Chcemy zaskoczyć i pokazać się z dobrej strony. Tor w Gorzowie jest wyjątkowy, dla mnie strasznie trudny. Miałem tutaj dobre spotkanie przed rokiem, ale już teraz w rundzie zasadniczej było znacznie gorzej. Mam nadzieje, że nastał czas dobrego występu na stadionie im. Edwarda Jancarza. Odczuwam także skutki kontuzji, której doznałem w drugiej lidze. Mam ogromną nadzieję, że mimo bólu, nie wpłynie to na moją formę – ocenił swoją dyspozycję Jaimon Lidsey.

Jestem po prostu słaby. Najgorsze jest to, że bardzo ciężko jest znaleźć przyczynę takiej dyspozycji. Mam nadzieję, że zaraz uderzy jakiś piorun i wszystko się odmieni (śmiech). Liczę na dobry występ chłopaków i strasznie im kibicuję – mówił zawiedziony swoją postawą Janusz Kołodziej.

Bardzo lubię geometrię toru w Gorzowie. Dodatkowo jest tu „pod kółko” i mi to odpowiada. Tydzień temu, jak znalazłem dobre przełożenie i popełniałem mniej błędów, to wyglądało to dość dobrze. Sądzę, że sprzęt mam z najwyższej półki i jakiekolwiek niedociągnięcia wynikają z mojej osoby. Błędy się popełnia i pewnie będę je cały czas popełniał. Najważniejsze jest to, by błędy eliminować i wyciągać wnioski (…). Niestety, jako drużyna sezon kończymy bez medalu, lecz cieszy mnie indywidualna dyspozycja. Jestem zadowolony, że ten rok zakończyłem występem w 15. biegu przy doborowym towarzystwie. Na podsumowanie i podziękowania przyjdzie jeszcze czas – oceniał Damian Ratajczak.

Błażej Kordiak