„Myślę, że wynik mówi sam za siebie” – wypowiedzi ELTROX Włókniarza z meczu #CZEWRO

Fot. Patryk Kowalski
Fot. Patryk Kowalski

Mecz pomiędzy podopiecznymi Marka Cieślaka i Dariusza Śledzia zakończył 3. rundę fazy zasadniczej PGE Ekstraligi. Na częstochowskim owalu zespół gospodarzy okazał się silniejszy i pokonał rywali 53:37.  Bezkonkurencyjny po stronie ELTROX Włókniarza Częstochowy okazał się Leon Madsen z dorobkiem 14 pkt i bonusa.

Marek Cieślak w dniu meczowym obchodził swoje 70. urodziny. Z tej okazji dziennikarze Platformy CANAL+ przygotowali dla trenera specjalny filmik, a solenizant powspominał dawne czasy na antenie nSport+. – To był rok 1996. Finał z Toruniem. Fajnie było. Taki “papuśny” wtedy byłem. Z seniorami zdobyłem 10 medali w Drużynowym Pucharze Świata, w tym 7 złotych. W Speedway of Nations 2 brązowe i srebrny. Było kilka takich finałów, które szczególnie zapadły mi w pamięci, bardzo dramatycznych. Myślę, że DPŚ w Lesznie, gdzie przegrywaliśmy praktycznie całe zawody i dzięki uśpieniu rywali, a później wygranej w ostatnim biegu Tomasza Golloba, który jechał na motocyklu Kasprzaka wygraliśmy. Wszystkie finały były dramatyczne. Wygrywaliśmy, ale wygrywaliśmy ostatnimi biegami. Robiło się jakieś kombinacje żeby zwyciężyć. W 2013 roku pojechaliśmy pierwszy raz bez Tomasza Golloba i to była taka młoda drużyna. Walczyliśmy jak lwy. W ostatnim biegu Jarosław Hampel wygrał wyścig i pokonaliśmy rywali jednym punktem – zakończył trener gospodarzy.

Szkoleniowiec częstochowskiej drużyny opowiedział również o pewnej tradycji, która szczególnie mocno zapadła w jego pamięci oraz sile ELTROX Włókniarza. – To było w Lesznie, 2007 rok. Mówię „chcecie wygrać finał?” To co robili Francuzi, żeby wygrać mundial? Drużyna, po kolei, całowała w czoło. Potrzebny był łysy, a że łysy byłem ja, bo był jeszcze Gollob i Hampel, ale oni mieli trochę włosów, no to pierwszy pocałował Tomek. Oburzył się później Walasek i spytał, czy nie dostanie zajadu, a ja mówię „sukces kosztuje”. Każdy mecz musi pokazywać siłę ELTROX Włókniarza. Drużyna musi być w pełni zorganizowana i utrzymywać formę. Zespół BETARD Sparty jest bardzo mocną drużyną. Są tu zawodnicy tacy jak Woffinden czy Janowski, którzy są świetnymi zawodnikami. Czeka nas trudna walka. Wszystko jest aktualnie możliwe. Drużyna jest mocna, dobrze jedzie – podsumował Cieślak.

Kapitan drużyny, Leon Madsen, złożył życzenia trenerowi oraz opowiedział o swojej wizycie w szpitalu, która wzbudziła małe kontrowersje w sieci. – Oczywiście, mamy nadzieję, że sprawimy prezent trenerowi i wygramy to spotkanie. Spędziliśmy razem mnóstwo sezonów. Na początku był Wrocław, później Tarnów i teraz Częstochowa. Znamy się bardzo dobrze. W piątek wrzuciłem informację na swoje profile w mediach społecznościowych, ale to było tylko rutynowe badanie, rutynowa kontrola. Wszystko jest w porządku. Po prostu od dłuższego czasu mam problem z plecami. Zostałem przebadany i jestem gotowy na ściganie przeciwko BETARD Sparcie. Liczę, że szczęście będzie po naszej stronie – powiedział Duńczyk.

Junior ELTROX Włókniarza Częstochowy, Mateusz Świdnicki, odniósł się natomiast do kwestii wysokiego prowadzenia podczas meczu przez jego zespół. – Powiem tak, na pewno podeszliśmy do tego meczu na spokojnie. Każdy przygotowany był na 100%. Stanęliśmy pod taśmą i myślę, że wynik mówi sam za siebie. Jest fajny i mam nadzieję, że zostanie tak do końca. Będziemy dalej walczyć. Przed każdymi zawodami z panem Sławomirem Drabikiem ćwiczymy refleks, bo jest on na starcie bardzo ważny. Szlifujemy to, aby było coraz lepiej. W poprzednim sezonie objechałem 11 meczów w Krośnie i to był naprawdę dobry czas. Miło to wspominam. Zebrałem dużo doświadczenia z tamtejszego toru, który jest szczególnie trudny i nawierzchnia tam nie jest łatwa. Myślę, że teraz to w jakimś stopniu zaprocentowało – dodał Świdnicki.

W Mix Zone Marek Cieślak, podsumował spotkanie z wicemistrzem Polski. – Na pewno liczyłem na wygraną, ale znam potencjał drużyny z Wrocławia. Tam jadą zawodnicy, którzy w każdym momencie mogą sprawić duży problem gospodarzom. Jest Maciej Janowski, jest Tai Woffinden, są inni zawodnicy, także wiedziałem, że nie będzie lekko, ale było nie za ciężko (śmiech) – powiedział solenizant, który wspomniał także o niespodziance, którą przygotowali dla niego zawodnicy. – Powiem tak, że starczy mi do końca życia chyba. Będzie stało sobie na półce, może kiedyś, jak będę chciał się odprężyć. Muszę powiedzieć dwa słowa podziękowania prezesowi, Andrzejowi Rusko, ponieważ wysłał mi wiadomość, że ze względu na to, że mam urodziny daruje mi 2 punkty – zakończył szkoleniowiec gospodarzy.

Paulina Wiśniewska