„Motocykl był nieprzewidywalny” – wypowiedzi MOJE BERMUDY Stali Gorzów z meczu #GORZIE

Fot. Radosław Kalina
Fot. Radosław Kalina

Podczas setnych Derbów Ziemi Lubuskiej górą okazała się drużyna MOJE BERMUDY Stali Gorzów. Pomimo ciężkiej sytuacji z opadami deszczu zawody zostały odjechane do ostatniego biegu. W całym meczu nastąpiło tylko jedno równanie toru, które wzbudziło gorący temat do rozmów na ten temat.

Sytuacja z opadami deszczu podczas była dość skomplikowana. Pomimo to udało się dobrze przygotować tor do zawodów. – Zaczęliśmy bardzo dobrze. Rzeczywiście, to zaskakujące, ile tej wody nawierzchnia w Gorzowie przyjęła. Tor jest fantastycznie przygotowany. Oczywiście jesteśmy dopiero po czterech wyścigach. Te linie będą przesuwały się szerzej pod płot, tam już jest bardzo dużo tego materiału nasypanego, ale można jechać – skomentował Jack Holder. – Na pewno zaprezentujemy tutaj dobre ściganie. Oczywiście, jeżeli jedziesz z przodu, to widzimy jak w powtórkach te motocykle ciągną do przodu. Jeżeli jedziesz drugi, trzeci czy czwarty, to szukasz czasem bardziej krawężnika, żeby nie otrzymać potężnej dawki szprycy. Jestem zbudowany i na pewno się tutaj pościgamy – dodał zawodnik MOJE BERMUDY Stali Gorzów na antenie nSport+.

– Na pewno nie był to tor łatwy do jazdy, to fakt. Na początku było bardzo fajnie, aczkolwiek potem, jak już zaczęło padać, to przyjemności z jazdy zero, bo tam postawiło, tam pociągnęło. Motocykl był nieprzewidywalny. Doregulować motor na cały tor w piętnastym biegu – moim zdaniem to jest bez szans. Zawsze gdzieś jakieś takie fałszywe miejsca się trafiły, że po prostu nie było równej przyczepności. Tylko się liczył start, pierwszy łuk, żeby to wszystko dobrze rozegrać i gnać do mety – podsumował sytuację z torem Bartosz Zmarzlik.

– Na pewno jest bardzo ślisko, tylko ciężko to określić, bo jedna koleina, jak jest taka dość otwarta i woda wejdzie, to trzyma jeszcze bardziej. Druga jak jest gładka i nie ma koleiny, na przykład ze świeżego, to jest prawdopodobieństwo, że ci „zerwie”, bo woda stoi i mimo, że się rusza i jest miękko, to pójdziesz wierzchem. Naprawdę trudno jest cokolwiek przewidzieć, mimo nawet znajomości toru, bo tak niby jechało się i wydawało się, że gdzieś jest nasypane, to pójdę tam. Jedziesz, motor spadał z obrotów zupełnie, bo miał ciężko na kole, ale cię w ogóle nie odpychał do przodu, bo po prostu mielił tę nawierzchnię i sam ze sobą się męczył, a nie odpychał do przodu – wyjaśnił szczegółowo kapitan gospodarzy.

Podczas całego meczu odbyło się tylko jedno równanie toru. – Nie ma jakichś dziur, które wymagają większej kosmetyki. Pierwszy bieg po równaniu od nowa jest nudny. Zanim ten tor się ułoży, już się zaczyna coś dziać, znowu jest równanie, więc kto wie, czy nie powinno być to takie bardziej dynamiczne. Jak się nic nie dzieje to jedźmy, bo może byłoby bardziej ciekawiej – dodał na zakończenie Bartosz Zmarzlik podczas pomeczowego wywiadu w Mix Zone na antenie nSport+.

 

Wiktoria Sztuka