Młodzi i perspektywiczni, oni są naszą nadzieją (komentarze po DMPJ w Gorzowie)

Fot. Sebastian Maciejko
Fot. Sebastian Maciejko

Juniorzy GRUPA AZOTY Unii Tarnów dość nieoczekiwanie wygrali w finale Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów, które odbyły się w czwartek na stadionie im. Edwarda Jancarza. Srebrny medal zdobyli zawodnicy CASH BROKER Stali Gorzów, a na najniższym stopniu podium miejsce zajęli juniorzy leszczyńskiej Unii. W tarnowskim zespole najlepiej punktował Patryk Rolnicki i Mateusz Cierniak (po 11 punktów i bonus), a u gorzowian najlepszy był Rafał Karczmarz (10 punktów).

Po zawodach powiedzieli:

Mateusz Cierniak (GRUPA AZOTY Unia Tarnów):Jeździło mi się na gorzowskim torze bardzo dobrze. Od początku byłem spasowany do tego toru. Przez ostatni tydzień miałem niezły maraton, bo wtorek i środę spędziłem w Krakowie na zawodach zaplecza kadry. Tam również poszło mi bardzo dobrze. Cały sezon byliśmy dobrze przygotowani sprzętowo i przede wszystkim jechałem równo. Ten poświęcony czas zaprocentował w tym finale.

Piotr Paluch (trener CASH BROKER Stali Gorzów): – Patrząc na przebieg zawodów to jestem zadowolony, choć mały niedosyt pozostał. Mieliśmy dużego pecha, ponieważ Mateusz Bartkowiak i Rafał Karczmarz mieli defekty, Alanowi Szczotce odebrano punkty. Pełen szacunek dla chłopaków, ponieważ wykonali dobrą robotę. Wytrzymali presję w ostatnich biegach i pokazali kawałek dobrego żużla, było trochę mijanek. To jest w tym najważniejsze, żeby żużel sprawiał im radość. Z każdego medalu trzeba się cieszyć. Sukces tarnowian to taka miła niespodzianka. Sezon dla gorzowskiej młodzieży mogę podsumować jako dobry. Rafał ma dziewiętnaście lat, reszta zespołu ma mniej. Są perspektywiczni, także w najbliższych latach będziemy bić się o lepsze trofea.

Rafał Karczmarz (CASH BROKER Stal Gorzów): Trochę jest niedosyt, bo celowaliśmy w złoto. Pouciekały nam punkty. W ostatnim biegu ze startu rewelacyjnie nie wyszedłem, ale jechałem wcześniej w ósmym biegu, a potem dopiero w osiemnastym. To naprawdę robi różnicę, tor się ciągle zmieniał. Co do ustawień, to pojechałem w naszym ostatnim wyścigu dość ryzykownie. Wystartowałem bardzo dobrze i wyszło w porządku. Kiedy tor trochę się odsypał to można było jechać po zewnętrznej. Po czwartej serii startów okazało się, że można było wyprzedzać prawie wszędzie. Były ciekawie biegi, więc kibice nie mieli na co narzekać. Jak na zawody tej rangi to było widowisko.

Roman Jankowski (trener FOGO Unii Leszno):Jestem zadowolony. Jest podium, osiągnęliśmy cel. Dużo nie zabrakło do srebrnego medalu, ale uważam, że trzecie miejsce jest bardzo dobre. Priorytetem jest finał PGE Ekstraligi, dlatego pojechaliśmy innym składem, tym który wywalczył awans. Tor był dobrze przygotowany, można było jeździć zarówno po zewnętrznej jak i bardzo blisko krawężnika. 

Krzysztof Frączek