Mikkel Michelsen: To nie jest wszystko, na co mnie stać

Fot. Sebastian Maciejko
Fot. Sebastian Maciejko

Podczas Gali PGE Ekstraligi 2019, Mikkel Michelsen odebrał „Szczakiela” w kategorii Niespodzianka Sezonu. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, Duńczyk zdradził, że jest głodny sukcesów i to nie jest wszystko, na co go stać.

Po dwóch latach spędzonych na zapleczu PGE Ekstraligi, Mikkel Michelsen postanowił przejść do SPEED CAR Motoru Lublin i razem z beniaminkiem startować w najlepszej żużlowej lidze świata. Ten ruch był strzałem w dziesiątkę dla Duńczyka. 25-latek został sklasyfikowany na 13. miejscu wśród najlepszych zawodników ligi, a podczas Gali PGE Ekstraligi otrzymał nagrodę w kategorii Niespodzianka Sezonu.

– Oczywiście to dla mnie dużo znaczy. To był wspaniały sezon, a ta nagroda to wisienka na torcie. Jestem bardzo zadowolony z tego, co osiągnąłem w tym roku. Tak jak powiedziałem na scenie, chcę podziękować moim trenerom i menedżerom z klubu, moim kolegom z drużyny, każdemu ze SPEED CAR Motoru Lublin za wspaniały sezon, moim mechanikom – Krzysztofowi i Mateuszowi. Bez ich pomocy nie byłbym w stanie zdobyć tego wszystkiego na torze – powiedział Mikkel Michelsen tuż po odebraniu statuetki.

Oprócz bardzo dobrego sezonu w PGE Ekstralidze, Duńczyk ma za sobą dobry rok na innych torach. W Szwecji był piątym najlepszym zawodnikiem ligi, a ponadto został indywidualnym mistrzem Europy. Młody Duńczyk nie spoczywa na laurach i zapowiada walkę o więcej, ponieważ jest głodny sukcesów. – Generalnie jeżeli spojrzymy na całokształt tego roku i wszystkie ligi, w których startowałem oraz mistrzostwo Europy, to naprawdę był to dla mnie dobry sezon. Dodatkowo zostałem wybrany niespodzianką sezonu. Jestem bardzo zadowolony, ale to nie jest koniec. Jestem głodny sukcesów. Będę pracował jeszcze ciężej tej zimy. Mam nadzieję, że to poskutkuje w następnym sezonie – dodał Michelsen.

W ostatnim czasie wiele kontrowersji spowodowało przyznanie „dzikich kart” na przyszłoroczny sezon w FIM Speedway Grand Prix. Większość środowiska żużlowego była przekonana, że jedną z nich otrzyma Mikkel Michelsen. Tak się jednak nie stało, a Duńczyk został dopiero drugim rezerwowym cyklu. Jak sam zainteresowany komentuje to zdarzenie?

Jestem bardzo zawiedziony. Szczerze mówiąc to uważam, że jest to jakiś żart. Ale to tylko pokazuje, że stawka w Grand Prix to zamknięta stawka, nieważne co będzie się działo na torze. To są mistrzostwa świata i każdy chciałby tam być. Szkoda, że ubiegłoroczny mistrz Europy Leon Madsen otrzymał dziką kartę w GP, a ja już nie. Cóż mogę więcej poradzić. Zrobię wszystko, aby dostać się tam w przyszłym roku – zakończył nasz rozmówca.

 

Michał Mielnik