Miedziński: Jedziemy skoncentrowani w stu procentach i powalczymy w Zielonej Górze

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Przed dwoma laty było piąte miejsce na koniec rozgrywek PGE Ekstraligi, rok temu czwarte. Idąc konsekwentnie w tym sezonie częstochowianie powinni wskoczyć na najniższy stopień podium. Po pierwszym meczu półfinałowym fazy play-off drużyna forBET Włókniarza jest bardzo blisko osiągnięcia tego celu, wygrywając ze STELMET Falubazem w stosunku 57:33. Jednym z liderów gospodarzy był Adrian Miedziński, który zdobył 11 punktów i 3 bonusy.

Klub z Częstochowy na medal w rozgrywkach o Drużynowe Mistrzostwo Polski czeka już 10 lat. W 2009 wywalczył brązowy medal i od tego czasu bywało różnie. Teraz wydaje się, że brąz jest na wyciągnięcie ręki, a do dopełnienia formalności potrzeba 34 punktów w meczu rewanżowym w Zielonej Górze. Na triumf w pierwszym meczu o brąz zapracował mocno Adrian Miedziński, który w Częstochowie startuje drugi sezon. – Powiedziałem przed play-offami, że zrobię wszystko, by Częstochowa zdobyła medal w tym sezonie i tworzymy to. Cały rok się męczyłem, były zwyżki, lepsze momenty, gorsze momenty. Eliminacje wygrywałem, w Szwecji robiłem komplety, więc nie było tak, że było źle, ale szukałem nie tam gdzie trzeba i to pochłonęło zbyt wiele czasu. Przez to pojawiło się dużo błędów i niedociągnięć – tłumaczył żużlowiec.

Ten sezon dla Adriana Miedzińskiego układa się różnie. Świetne występy takie jak w meczu ze STELMET Falubazem przeplata gorszymi, a jego średnia biegowa wynosi 1,356. Dwa tygodnie temu, gdy do Częstochowy przyjechała drużyna FOGO Unii Leszno, wychowanek Apatora Toruń zdobył tylko 4 punkty. To pokazuje, jaki w obecnym żużlu jest niewielki margines błędu. – Drobne niuanse powodują w PGE Ekstralidze, że jeśli człowiek skupia się na czymś innym i gdzieś gubi detale, to w konsekwencji przegrywa – stwierdził Miedziński.

Mimo 24-punktowej zaliczki, Miedziński pozostaje ostrożny i nie lekceważy rywala. – Medali nie można nam jeszcze zakładać, bo my wygraliśmy tutaj w takim stosunku, a w rewanżu równie dobrze może być odwrotnie i taki wynik premiuje oczywiście STELMET Falubaz. Jedziemy skoncentrowani w stu procentach i powalczymy w Zielonej Górze – zapowiedział zawodnik.

Najlepszym przykładem na to, że taki wynik nie oznacza jeszcze końcowego triumfu jest ZOOleszcz Polonia Bydgoszcz, która odrobiła z nawiązką 28 punktów straty ze spotkania w Poznaniu i awansowała do Nice 1. Ligi Żużlowej.

W 10. wyścigu dnia Adrian Miedziński popisał się efektowną akcją na pierwszym łuku, wysuwając Patryka Dudka pod samą bandę, a jadący szerzej Fredrik Lindgren widząc manewr kolegi z pary, przyciął do wewnętrznej i gospodarze uciekli daleko do przodu dowożąc pewne 5:1. Jak wyglądał ten bieg z perspektywy autora tej akcji? – Pomysł na wyścig układa się po wystartowaniu. Nie da się ułożyć go wcześniej, bo może się wydarzyć milion sytuacji, więc tak naprawdę wszystko robi się spontanicznie. Decyzje się podejmuje w ułamku sekund – powiedział Miedziński.

Nie jest tajemnicą, że o powrót swojego wychowanka mocno zabiega GET WELL Toruń, który spadł z PGE Ekstraligi i zamierza szybko do niej wrócić. Sam zainteresowany nie komentuje póki co tej sytuacji. – Na tą chwilę mamy sezon i walczę o brąz dla Częstochowy i tyle – zakończył senior forBET Włókniarza Częstochowa.

 

Agnieszka Zimnoch