Michał Gruchalski po meczu z FOGO Unią: Niestety pokazali nam, gdzie nasze miejsce

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Pierwszy mecz półfinałowy fazy play-off PGE Ekstraligi pomiędzy forBET Włókniarzem Częstochowa a FOGO Unią Leszno zakończył się wysokim zwycięstwem gości 38:52. Gospodarze byli w stanie tylko przez pierwsze dwa biegi prowadzić w meczu, później mistrzowie Polski konsekwentnie odjeżdżali. Autorem zwycięstwa wyścigu młodzieżowego okazał się Michał Gruchalski, jednak w kolejnych dwóch biegach przyjeżdżał do mety na ostatniej pozycji.

Przed spotkaniem w Częstochowie mówiono, że FOGO Unia Leszno musi awansować do finału jako aktualny Mistrz Polski i zwycięzca rundy zasadniczej PGE Ekstraligi, a z kolei Włókniarz mógł im przeszkodzić w osiągnięciu tego celu, gdyż faworyt był bezdyskusyjny. Leszczynianie objęli prowadzenie w meczu po 4. biegu i nie oddali do samego końca. – To na FOGO Unii była presja, a nie na nas, bo oni bronią tytułu a my tylko mogliśmy o niego walczyć. Niestety pokazali nam gdzie nasze miejsce – skwitował po meczu Michał Gruchalski, doceniając klasę rywala.

Przyczyn porażki można doszukiwać się wielu, słabsza postawa liderów, nie najlepsze dopasowanie do własnego toru, ale przede wszystkim dyspozycja przeciwników. Jak się okazało, pogoda również dorzuciła swoje „trzy grosze”. – Po pierwsze to przez ostatnie dni padało w Częstochowie. Mieliśmy mieć trening w piątek, ale niestety przylało i trening odbył się w sobotę. Inna godzina, inna pogoda – to wszystko miało wpływ na wynik. Do przewidzenia było, że będzie ciężko, bo FOGO Unia Leszno to nie „Bolki do bicia” – skomentował wychowanek forBET Włókniarza.

Klub z Częstochowy czeka na medal w rozgrywkach o Drużynowe Mistrzostwo Polski już 10 lat. Ostatni krążek został wywalczony w 2009 roku i był to medal brązowy. Teraz po dekadzie częstochowianie mają szansę powtórzyć ten wyczyn, jednak do tego jeszcze daleka droga. Awans do finału praktycznie jest już poza zasięgiem, więc najprawdopodobniej zmierzą się w walce o brąz z przegranym drugiego pojedynku, a więc ze STELMET Falubazem Zielona Góra lub BETARD Spartą Wrocław.

Michał Gruchalski w lidze w częstochowskich barwach startuje od 2017 roku. Ten sezon jest jego ostatnim w gronie juniorów, więc wywalczenie medalu byłoby dla niego świetnym bodźcem do przejścia w wiek seniora. Dwa lata temu było piąte miejsce, przed rokiem czwarte, więc teraz pora na medal. Ponadto za dobre wyniki w tym sezonie (średnia biegowa 1,408) został wyróżniony nominacją do nagrody Najlepszy Junior Sezonu 2019 PGE Ekstraligi, obok takich zawodników jak Bartosz Smektała czy Maksym Drabik. Z jakim nastawieniem na pozostałe spotkania patrzy sam Gruchalski? –Wiadomo, że będziemy jechać o medal, nieważne czy o złoty, czy o brązowy. Play-offy nie kończą się na jednym meczu. Przed nami jeszcze 3 ciężkie pojedynki i na pewno zostawimy kawał serca na torze – zapewnił kibiców młodzieżowiec.

 

Agnieszka Zimnoch