Michał Gruchalski: Nie chcę sobie zepsuć mojej przygody związanej z tym sportem

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

W pierwszym starciu o brązowy medal PGE Ekstraligi, forBET Włókniarz Częstochowa znacząco pokonał STELMET Falubaz Zieloną Górę 57:33. Było to szczególne spotkanie dla młodzieżowca częstochowskiej drużyny, Michała Gruchalskiego, który po raz ostatni miał okazję pokazać się przed swoją publicznością, reprezentując biało-zielone barwy w tej kategorii wiekowej. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o swoich występach w kończącym się sezonie, ale również zdradził kilka planów na przyszłość.

Rafał Borek (speedwayekstraliga.pl): Gratuluję znakomitego występu i wysokiego drugiego miejsca w finale Srebrnego Kasku, który odbył się w ostatni czwartek w Grudziądzu. Przegrałeś dopiero po walce w dodatkowym biegu z niesamowicie dysponowanym ostatnio Dominikiem Kuberą. Co możesz powiedzieć o tych zawodach?

Michał Gruchalski: Dziękuję za gratulacje. Były to bardzo udane zawody dla mnie. Podchodziłem do nich tak, żeby je po prostu odjechać. Skupiałem się bardziej na meczu o brązowy medal ze STELMET Falubazem. Po raz pierwszy w karierze bardzo mi pasował tamtejszy tor, super mi się jechało od początku zawodów. Widać, że silniki mam bardzo dobrze przygotowane na twarde tory. Oczywiście startowała tam cała elita dobrych zawodników, jeżeli chodzi o kategorię juniorów, dlatego też mój wynik bardzo cieszy. Brakło mi tak naprawdę jednego punktu do czystego kompletu i wtedy nie musiałbym jechać tego dodatkowego biegu. Zdecydowanie przegrałem start i widziałem, jak Dominik dojechał do bandy, a w Grudziądzu często jest tak, że jak dojeżdżasz do płotu, to już po prostu nie ma jak na dystansie minąć zawodnika, który jedzie przed tobą.

Mówiłeś wcześniej, że w zawodach będziesz startował na zupełnie nowej jednostce. Ten silnik, jak widać po treningach i po spotkaniu o brązowy medal z drużyną z Zielonej Góry, dosyć dobrze się sprawuje. Zdobyłeś cztery punkty plus bonus, wygrałeś bieg juniorski po dobrym starcie i widać było, że jesteś szybki na dystansie.

Tak, jechałem na tym samym silniku, co w Grudziądzu. Ta jednostka bardzo dobrze spisała się na twardym grudziądzkim torze, na częstochowskim już tak dobrze to nie wyglądało. Wydawało się, że jest wszystko ok podczas biegu juniorskiego, bardzo dobrze też wyszedłem ze startu w tym biegu. Później dokonaliśmy parę delikatnych korekt. Natomiast potem moje występy nie wyglądały już tak dobrze, ale jeszcze mamy jeden start, więc nie załamuje się i myślę, że ta przewaga z naszego toru pozwoli nam na zdobycie brązowego medalu, to jest teraz dla mnie priorytetem.

Spodziewałeś się właśnie 24-punktowej przewagi po pierwszym spotkaniu o brązowy medal?

Wiedziałem, że wygramy, bo byliśmy na to przygotowani. Na treningu byli wszyscy. Wszyscy zawodnicy skupili się na tym meczu i było widać efekty. Adrian Miedziński, piękne zawody z jego strony, Leon Madsen równy jak zawsze, Frederik Lindgren wow, Matej Zagar oczywiście też. Wszyscy zrobiliśmy to, co do nas należy. Kibice też nie mogli narzekać i na pewno oglądali kawał dobrego żużla.

Wracając do twoich wypowiedzi prasowych. Podczas wywiadów wspominałeś, że nie interesuje cię bycie rezerwowym w PGE Ekstralidze. Jazda, w cudzysłowie oczywiście, pod numerami 8 i 16. Wolisz jeździć jako senior, nawet w niższych klasach rozgrywkowych, ważne natomiast, żebyś występował i zdobywał doświadczenie…

Chcę startować regularnie i to jest dla mnie najważniejsze. Jazda spod numeru rezerwowego nie jest dla mnie, nie chcę sobie zepsuć mojej przygody związanej z tym sportem. Nie podejmuje żadnych kroków związanych ze zmianą klubu, bez oczywiście zgody prezesa Michała Świącika. Wszystko to odstawiam do zakończenia sezonu oraz do otwarcia okienka transferowego. Dziękuję wszystkim za to wsparcie, które czuję od kibiców, sponsorów, klubu. Chciałbym serdecznie podziękować za to.

Na początku sezonu rozmawialiśmy o twoich planach na sezon, zarówno tych indywidualnych, ale też zespołowych, także o jeździe w parze z Jakubem Miśkowiakiem, z którym co prawda znałeś się, ale nie miałeś okazji występować wspólnie w parze. Wasza wspólna jazda w formacji juniorskiej była pewną niewiadomą. Jak ty z perspektywy, już można powiedzieć całego sezonu, wspominasz wspólne występy z Jakubem Miśkowiakiem?

Zarówno z Jakubem, jak i Robertem Miśkowiakiem znamy się już od dłuższego czasu, razem rozmawialiśmy podczas zawodów młodzieżowych, dalej mamy super kontakt i zawsze sobie pomagamy, czy to na torze, czy poza nim. Dużo czasu spędzamy razem, lubię Jakuba i myślę, że z wzajemnością. Na treningach również bardzo często trenujemy jazdę parą, jeżeli jedziemy zawody indywidualne, to również zachowujemy się fair wobec siebie, zostawiamy zawsze dla siebie dużo miejsca na torze. Z tego co wiem, to Jakub Miśkowiak najprawdopodobniej będzie dalej tworzył parę juniorską w drużynie forBET Włókniarza, będzie dalej ciągnął tę formację juniorską. Moim zdaniem nie będzie to łatwy sezon, jeżeli chodzi o to w naszym klubie.

Wielkimi krokami zbliża się Gala PGE Ekstraligi w Warszawie. Jesteś nominowany w kategorii Najlepszy Junior Sezonu. Czy spodziewałeś się tej nominacji? Jakiego wyniku w głosowaniu oczekujesz?

Wygra po prostu najlepszy, natomiast byłem zaskoczony nominacją, ponieważ uważam, że jest wielu lepszych ode mnie juniorów, jeśli chodzi o PGE Ekstraligę.

 

Rafał Borek