Michał Gruchalski: Mieliśmy podwójną motywację, aby wygrać. W play-off damy z siebie min. 110%

Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec
Fot. Klaudia Żurawska vel Dziurawiec

Jeszcze przed przerwą wakacyjną, po słabszych startach froBET Włókniarz Częstochowa w pierwszej części rundy zasadniczej, chyba tylko najwięksi optymiści wierzyli w awans zespołu do fazy play-off. Po zwycięstwie nad MRGARDEN walka o medale stała się faktem. Podsumowanie meczu w rozmowie specjalnie dla speedwayekstraliga.pl z Michałem Gruchalskim.

Piotr Wieszczyk: Jak podsumujesz, co się wydarzyło?

Michał Gruchalski: Awans do najlepszej czwórki był naszym planem minimum na ten sezon. Na początku sezonu rzeczywiście nie wszystko nam wychodziło tak, jakbyśmy chcieli. Jednak jako drużyna wyciągnęliśmy wnioski, wykonaliśmy ciężką pracę i widać pozytywne efekty.

Z jakim nastawieniem podeszliście do meczu przeciwko MRGARDEN GKM Grudziądz?

Przegraliśmy w Grudziądzu, dlatego też u siebie mieliśmy podwójną motywację aby wygrać. Po pierwsze, aby pokazać, że jesteśmy dobrą drużyną, a po drugie, aby pokazać że zasługujemy na udział w play-off.

Co było receptą na sukces w meczu przeciwko grudziądzkim grudziądzanom?

Pojechaliśmy dobrze, jak drużyna. Każdy dołożył swoje cenne punkty do ogólnego dorobku. Myślę, że przy odrobinie szczęścia moglibyśmy dowieźć jeszcze lepszy wynik. Przykładem może być chociażby upadek i wykluczenie Leona Madsena w pierwszym biegu.

Twój dorobek to sześć punktów w trzech startach. Wspólnie z Jakubem Miśkowiakiem zdobyliście łącznie siedem punktów i zbudowaliście przewagę nad formacją juniorską z Grudziądza, która zdobyła łącznie trzy punkty. Jak oceniasz waszą postawę?

Zdobyte punkty oczywiście bardzo cieszą, tym bardziej, że mogliśmy się dołożyć do zwycięstwa całej drużyny i wywalczenia awansu do play-off. Oczywiście zawsze może być lepiej, dlatego też pracujemy nad tym, aby tak właśnie było w kolejnych meczach.

Mówiłeś o tym, że zabrakło odrobinę szczęścia, aby wynik meczowy był jeszcze lepszy. Oprócz wykluczenia Madsena mieliśmy jeszcze przerwany bieg siódmy, w którym bardzo dobrze spod taśmy wyszedł Paweł Przedpełski…

Cóż, zdarzają się takie sytuacje. To była decyzja sędziego, który przerwał bieg i po analizie powtórek nie przyznał nikomu ostrzeżenia. Podejrzewał pewnie Pawła Przedpełskiego o nierówny start. Okazało się, że start był jak należy. Możemy gdybać, co by się wydarzyło, gdyby bieg nie został przerwany. Jednak decyzji sędziego nie można zmieniać, a tym bardzie podważać.

Jak zatem oceniacie swoje szanse w play-off?

O medale jedzie najlepsza czwórka PGE Ekstraligi. W play-off damy z siebie min 110%.

 

Piotr Wieszczyk