Michał Finfa: Cieszę się, że mamy to za sobą, bo było dużo nerwówki

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

W piątek oczy całej żużlowej Polski zwrócone były na Częstochowę. To właśnie tu rozegrano najważniejszy pojedynek fazy zasadniczej PGE Ekstraligi, który zadecydował o awansie do play-off – forBET Włókniarz – MRGARDEN GKM. Mecz zakończył się wynikiem 52:38 dla gospodarzy, a losy spotkania rozstrzygnęły się w 14. biegu, po zwycięstwie Leona Madsena.

Przed meczem na obu ekipach ciążyła ogromna presja, ponieważ od końcowego rezultatu zależało, która drużyna będzie zmuszona wcześniej zakończyć sezon. Do obozu częstochowian dodatkowe nerwy wkradły się tuż po rozpoczęciu pierwszego biegu. Na wejściu w pierwszy łuk było bardzo ciasno, a w konsekwencji Leon Madsen wpadł w napędzającego się po zewnętrznej Pawła Przedpełskiego i obaj zawodnicy wylądowali pod bandą, wypadek Duńczyka wyglądał bardzo groźnie. – Mega fajne zawody, ale powiem szczerze że nie lubię takich początków meczów, było sporo nerwówki. Nie było wiadomo, czy Leon będzie dalej jechał w tym spotkaniu. Nasz fizjoterapeuta z lekarzem świetnie się spisali i Leon mógł kontynuować zawody, ale nie było to takie oczywiste dla nas zaraz po upadku. Cieszę się, że mamy to za sobą, bo było dużo nerwówki, nie wspominając już o tych warningach nie warningach i powtarzanych biegach – stwierdził po spotkaniu kierownik drużyny forBET Włókniarza – Michał Finfa.

Przed tygodniem podopieczni Marka Cieślaka gościli na torze w Lublinie, podczas meczu z miejscowym SPEED CAR Motorem. Sędzią wówczas był Michał Sasień, do którego decyzji częstochowianie mieli kilka zastrzeżeń, m.in. o wykluczenie Adriana Miedzińskiego za ruszanie się pod taśmą startową. Początkowo miał on również być arbitrem podczas spotkania Włókniarza z Grudziądzem, jednak decyzją PGE Ekstraligi został zmieniony przez Jerzego Najwera. Tym razem także nie obyło się bez kontrowersji, począwszy od wykluczenia Leona Madsena w pierwszym biegu. – Rozmawiałem z sędzią po tym wykluczeniu telefonicznie, ponieważ jako kierownik drużyny jestem zobowiązany żeby walczyć o swoją drużynę. Usłyszałem od sędziego, że bezdyskusyjnie Leon wjechał w Pawła Przedpełskiego. Marek Cieślak nie wypowiadał się po meczu w Lublinie, to ja nie wypowiem się na temat sędziego po tym meczu – powiedział Finfa.

Kolejna sytuacja wydarzyła się w biegu siódmym, gdy Paweł Przedpełski atomowo wyskoczył ze startu. Arbiter przerwał wyścig, podejrzewając zawodnika o kradzież startu, jednak po obejrzeniu powtórek nie ukarał Przedpełskiego ostrzeżeniem. – Trzeba to zostawić z tyłu i najlepiej o tym nie rozmawiać, ale jako forBET Włókniarz zawsze jesteśmy delikatnie bardziej poszkodowani w takich przypadkach. Sędzia nie dał ostrzeżenia nikomu, więc przyznał się do błędu – zakończył temat kontrowersji kierownik drużyny gospodarzy.

Przez całe spotkanie forBET Włókniarz kontrolował wynik prowadząc różnicą 4-6 „oczek”. Przełom nastąpił w biegu 13., kiedy to pod taśmą ustawili się najlepsi zawodnicy tego dnia, czyli Leon Madsen i Fredrik Lindgren ze strony gospodarzy, a po drugiej stronie Artem Laguta i Kenneth Bjerre. Żużlowcy z Częstochowy dowieźli do mety 5:1 i do awansu do play-off brakowało już tylko kropki nad „i”. Tą postawił w następnym wyścigu Leon Madsen, a na koniec Lindgren z Matejem Zagarem dokończyli zadanie i końcowy wynik wyniósł 52:38. Radości nie ukrywał Michał Finfa. – Od drugiej połowy meczu zacząłem analizować punkty, patrzeć w program, mówić po którym biegu będzie super. Przed biegiem 13. pomyślałem: „Boże wygrajmy ten bieg chociaż 4:2”, bo tam była bardzo mocna obsada, a wygraliśmy 5:1 i już było bardzo, bardzo blisko sukcesu. Fajnie się to ułożyło, że Leon w 14. biegu mógł rozstrzygnąć te play-offy na naszą korzyść – zaznaczył.

Rywalem częstochowian w półfinale najprawdopodobniej będzie aktualny Drużynowy Mistrz Polski – FOGO Unia Leszno. Teoretycznie jest szansa na to, że forBET Włókniarz zajmie trzecie miejsce w rundzie zasadniczej i trafi na zespół z Wrocławia, ale żeby tak się stało musiałby wygrać ostatni mecz w Gorzowie, a STELMET Falubaz Zielona Góra przegrać u siebie z BETARD Spartą Wrocław i mecz wyjazdowy w Toruniu z miejscowym GET WELL. Wydaje się to mało prawdopodobne, jednak którego rywala wolałby dla swojej drużyny Michał Finfa? – Każdy zespół w play-offach w tym momencie jest gigantem. Czy to będzie STELMET Falubaz Zielona Góra, BETARD Sparta Wrocław czy FOGO Unia Leszno, to z każdym będzie bardzo ciężko, chociaż jak się mówi – jesteśmy na krzywej wznoszącej – zakończył kierownik drużyny.

 

Agnieszka Zimnoch