Max Fricke: Mam nadzieję, że wyciągnę wnioski z tegorocznej przygody w FIM SGP

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

Podczas Grand Prix Challenge w Gorican awans do cyklu w 2020, obok Mateja Zagara i Nielsa Kristiana Iversena, zapewnił sobie Max Fricke. Australijski zawodnik w rozmowie z Alicją Labrenc opowiedział o zawodach w Chorwacji, jak i dotychczasowej przygodzie w FIM SGP.

Alicja Labrenc: Za tobą Grand Prix Challenge i awans do cyklu w 2020 roku, jak podsumowałbyś zawody w Gorican?

Max Fricke: Występowałem tam po raz pierwszy, to naprawdę fajne miejsce. Super stadion, bardzo dobry tor, organizatorzy wykonali bardzo dobrą pracę w przygotowaniu nawierzchni, jak i całych zawodów. Podczas spotkania popełniłem kilka błędów, które kosztowały mnie utratę paru punktów, na szczęście w dalszej części zdołałem na czas odkryć przyczynę swoich problemów, co pomogło zdobyć kolejne ważne punkty i upragniony awans.

Początek zawodów nie był najlepszy. Dwa pierwsze biegi zakończyłeś na trzecim miejscu, później było już lepiej. Była to kwestia zmiany ustawień?

Zmieniłem ustawienia już po pierwszym biegu, w drugim natomiast – jeśli mam być szczery – to sam popełniłem błąd  na trasie, co drogo mnie kosztowało. Później jednak już nic więcej nie zmieniałem w samym motocyklu, wyciągnąłem wnioski z poprzednich błędów, co przyniosło efekt.

W Gorican w oryginalny sposób odbył się wyjazd zawodników do prezentacji. Podobał ci się, może powinniśmy wprowadzić taki przed meczami we Wrocławiu?

Tak, czemu nie (śmiech). To było zdecydowanie coś zupełnie innego, niespotykanego. Pierwszy raz spotkałem się z takim pomysłem na wyjazd do prezentacji, ale to było całkiem fajne. Organizatorzy spisali się wymyślając coś tak oryginalnego. Zresztą cała atmosfera tego spotkania była świetna, dużo fanów na trybunach, bardzo fajne przeżycie.

Dość nieoczekiwanie, w tym roku, miałeś sporo szans na starty w FIM SGP, jak poradziłeś sobie z tym organizacyjnie?

I tak mam dość napięty grafik jeśli chodzi o starty w różnych ligach i zawodach, więc musiałem jakoś nauczyć się radzić sobie ze sprawami logistycznymi, ale cieszę się, że mogłem startować w chociaż części rund Grand Prix. To świetne przeżycie, z którego mogę bardzo dużo czerpać i uczyć się kolejnych rzeczy, które mam nadzieję wykorzystać już w przyszłym roku.

Czy dzięki temu będzie ci nieco łatwiej odnaleźć się w cyklu w FIM SGP 2020?

Tak, to był taki przedsmak przed tym, jak będzie to wyglądać w kolejnym roku, ale to dobrze. Jestem z tego zadowolony. Mam nadzieję, że wyciągnę wnioski z tegorocznej przygody i przełożę je na dobre wyniki w 2020 roku, już jako pełnoprawny zawodnik. Bardzo na to liczę.

Na koniec chciałam zapytać jak zapamiętasz rundę Grand Prix, która odbyła się we Wrocławiu?

To były naprawdę niesamowite zawody, całe to wsparcie, które otrzymaliśmy, jak również to, które sam dostałem było wyjątkowe. Jest to dla mnie szczególnie ważne, biorąc pod uwagę, że mój dom jest daleko, a obecnie w Australii nie odbywa się żadna z rund Grand Prix. To była niewątpliwie niepowtarzalna, bardzo wyjątkowa atmosfera, którą tworzyli również kibice, ten pełen stadion fanów, cała ta otoczka to robiło wrażenie. Tłum, który dopingował nas i robił niesamowity wręcz hałas, to było naprawdę świetne przeżycie. Na pewno zapamiętam je na długo.

 

Alicja Labrenc