Mateusz Cierniak: Takie mecze też się zdarzają (wywiad)

Fot. Ewelina Włoch-Wrońska

W hitowym starciu 8. kolejki PGE Ekstraligi BETARD Sparta Wrocław zremisowała 45:45 z MOTOREM Lublin. Mecz obfitował w ogromne emocje, a o wszystkim decydował ostatni bieg, w którym goście doprowadzili do remisu za sprawą podwójnego zwycięstwa. Mateusz Cierniak ostatni bieg oglądał z parku maszyn, a swojego występu nie może zaliczyć do udanych.

Tylko jeden punkt z bonusem, wywalczony w biegu młodzieżowym, to nie jest wynik, do którego przyzwyczaił nas junior gości. Specjalnie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział on o swoich problemach i wrażeniach z tego meczu.

Błażej Kowol (speedwayekstraliga.pl): Wyjeżdżacie z Wrocławia z dwoma punktami, co biorąc pod uwagę okoliczności, na pewno jest dobrą informacją, ale dla ciebie był to trudny mecz.

Mateusz Cierniak (MOTOR Lublin): Remis i punkt bonusowy na trudnym terenie to na pewno dobry wynik. Mieliśmy naprawdę ciekawe widowisko i myślę, że mogliśmy pokusić się nawet o zwycięstwo, chociaż dla mnie był to fatalny mecz. Takie też się zdarzają i kluczem jest wyciągnięcie wniosków przed kolejnymi występami. To zamierzam też uczynić.

No właśnie, dla ciebie to najsłabszy mecz w tym sezonie. Czy tor był dla ciebie zaskoczeniem? Czasy wskazują, że mógł być nieco twardszy niż w ostatnich meczach.

W zasadzie tor był trochę twardy, a trochę przyczepny, bo zewnętrzna była lekko zbronowana, przez co można się było fajnie napędzić. Na pewno regularnie się zmieniał, a ja za tym nie nadążałem. Zmiany, które robiłem, były po prostu błędne. W żadnym biegu nie podjąłem dobrej decyzji, więc muszę to na spokojnie przeanalizować.

Start nie był jednak decydujący, można było znaleźć fajne ścieżki i powalczyć na dystansie.

Ci, którzy wyprzedzali, a mijanek nie brakowało, pokazali, że jak się znajdzie odpowiednie przełożenia, to można się tu ścigać. Mnie tym razem nie było to dane.

Brakowało ci bardziej startów czy jednak prędkości na trasie?

Tak naprawdę to wszystkiego. Nie było żadnych plusów po mojej stronie, w ani jednym wyścigu. Na pewno brakowało momentu, ale można śmiało stwierdzić, że męczyłem się na tym torze.

Czy ten wrocławski tor jest dla ciebie zagadką, którą trudno rozwiązać? Jakie są twoje odczucia z nim związane.

Naprawdę lubię ten tor, ma fajną geometrię i jazda po nim sprawia mi dużą przyjemność. To po prostu chyba nie był mój dzień.

Czeka was teraz starcie z ARGED MALESA Ostrów Wielkopolski, ale na ciebie czekają też starcia w zawodach indywidualnych. Jakie są więc plany?

Finał Srebrnego Kasku w środę w Ostrowie Wielkopolskim właśnie będzie dla mnie idealnym przygotowaniem przed piątkowym meczem, bo potrenować na lubelskim torze już nie zdołam.

Błażej Kowol