Martin Vaculik: Odpowiedzialność za pierwsze mecze biorę na siebie

Fot. Radosław Kalina

Po pełnym emocji pojedynku FOGO UNII Leszno i MOJE BERMUDY STALI Gorzów padł remis. Siedem punktów do dorobku gości dołożył Martin Vaculik. Słowacki żużlowiec w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl przyznał, że zmaga się z problemami sprzętowymi.

Kibice zgromadzeni na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie ani przez moment nie mogli się nudzić. Pierwsza część meczu była bardzo wyrównana i dopiero w dziewiątym wyścigu padł wynik inny niż remis. Później rozpoczęło się fantastyczne ściganie. – Tor był bardzo ciekawy. Oglądaliśmy na nim sporo walki i moim zdaniem kibice na stadionie oraz przed telewizorami mieli naprawdę niezłą porcję emocji – powiedział po meczu Martin Vaculik w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl.

Po jedenastym wyścigu, goście z Gorzowa prowadzili już 6 punktami, ale ostatecznie musieli zadowolić się remisem. – Cieszymy się z tego wyniku – zaznaczył. Słowak nie był jednak zadowolony z indywidualnego występu. – Nie będę ukrywać, że gdybym w Lesznie i w Gorzowie zdobył tyle punktów, ile powinienem, to wygralibyśmy ostatnie spotkania. Odpowiedzialność za pierwsze mecze biorę na siebie – podkreślił 32-latek.

Stały uczestnik cyklu FIM SGP w Lesznie w pięciu wyjazdach na tor zdobył 7 punktów, a w pierwszym meczu sezonu jego dorobek wyniósł 9 „oczek”. Żużlowiec nie jest zadowolony ze swojej postawy, ale zachowuje spokój. – Mam kłopoty ze sprzętem i jego prędkością. Jestem na etapie intensywnych testów, treningów i szukania szybkiego sprzętu, żeby wszystko jak najszybciej wróciło do normy – zaznaczył Martin Vaculik.

Porażka i remis oznaczają w tabeli ligowej zaledwie punkt. MOJE BERMUDY STAL Gorzów mierzyła się jednak z wymagającymi rywalami, a mecze były niezwykle wyrównane. Według Vaculika tak będzie przez cały sezon. – Wydaje mi się, że PGE Ekstraliga będzie niesamowicie wyrównana. Myślę, że możemy się spodziewać równego sezonu – podkreślił wielokrotny mistrz Słowacji. – Co mecz widzimy gdzieś „wyścig sezonu”, bo tory pozwalają na świetną walkę. Rywalizacja tutaj zawsze jest zacięta – dodał z uśmiechem.

Joachim Piwek