Martin Vaculik: czułem się, jakbym jechał z „babysitter”

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

W pierwszym meczu finału PGE Ekstraligi CASH BROKER Stal Gorzów pokonała FOGO Unię Leszno 46:44. W szeregach żółto-niebieskich jednym z liderów był Martin Vaculik, który wywalczył w niedzielę 9 punktów. Po zawodach Słowak przyznał o swojej jeździe z Krzysztofem Kasprzakiem w jednym z wyścigów: – Czułem się, jakbym jechał z „babysitter”, bo dbał o mnie jak o swoje dziecko.

Martin Vaculik finałowe spotkanie zaczął od zwycięstwa. W kolejnych dwóch biegach przyjechał na końców stawki, a w ostatnich dwóch gonitwach ponownie zameldował się na mecie jako pierwszy. Co było przyczyną takich sinusoidalnych wahań formy?  – Niestety pogubiłem się z ustawieniami, ale wiemy, jaki był problem. To było widać w moim czwartym i piątym biegu, gdy zrobiliśmy korekty, które mieliśmy zrobić, to ponownie byłem szybki. W ostatnim biegu bardzo dużo pomógł mi Krzysztof Kasprzak. Czułem się, jakbym jechał z „babysitter”, bo dbał o mnie jak o swoje dzieckopowiedział Martin Vaculik.

– Mogło być z mojej strony spokojnie 4-5 punktów więcej jakbyśmy poszli we właściwą stronę, ale się pogubiliśmy. Może to warunki pogodowe, musimy sobie pogadać i wyciągnąć wnioski. Cieszymy się ze zwycięstwa i jedziemy do Leszna pokazać dobry żużel. Nigdzie nie jest napisane, że tam nie można wygraćdodał Słowak.

Po zaciętym pierwszym meczu finałowym większość kibiców speedway’a liczy na takie same emocje w rewanżowym meczu w Lesznie. Jakie to będzie spotkanie, a może o losach złotego medalu zadecyduje ostatni bieg sezonu? – To będzie dobry mecz. Jedziemy z czystą głową, pokazać się z dobrej strony. To by było piękne i życzmy sobie tego, żeby w ostatnim biegu zdecydował sport o tytule Drużynowego Mistrza Polskizakończył zawodnik CASH BROKER Stal Gorzów.

Piotr Kaczmarek