Marek Cieślak: Zgadzam się z decyzjami sędziego

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Nie brakowało kontrowersji podczas meczu w Toruniu. Zwłaszcza po upadkach w biegu siódmym i jedenastym. Sędzia dwukrotnie wykluczał zawodników forBET Włókniarza Częstochowa. Trener Marek Cieślak decyzje arbitra uważa za słuszne.

Sędzia w obu przypadkach podjął dobrą decyzję. Mógł co prawda bieg siódmy powtórzyć w czteroosobowym zestawieniu, bo wszystko działo się na pierwszym łuku. Decyzję tę jednak też trzeba uszanować – powiedział Marek Cieślak.

Najbardziej w wypadku, do którego doszło w biegu siódmym, ucierpiał Jason Doyle. Australijczyk uskarżał się na bóle w klatce piersiowej. Został przewieziony do szpitala. Na miejscu okazało się, że zawodnik ma złamane żebra i dziury w płucach. – Martwimy się o niego. Widziałem jak cierpiał na torze. Nie wyglądało to dobrze – tłumaczył Jacek Frątczak, menedżer GET WELL Toruń.

Marek Cieślak natomiast uważa, że nawet z Jasonem Doylem w składzie, GET WELL i tak zostałby pokonany przez jego zespół. – Być może rozmiary zwycięstwa byłyby mniejsze, ale uważam, że i tak byśmy wygrali – powiedział trener forBET Włókniarza Częstochowa. – Nie oznacza to jednak, że był to dla nas łatwy mecz, bo tak nie było. Gospodarze mieli przecież w swoich szeregach dobrze spisujących się braci Holder – dodał.

W drużynie z Częstochowy najlepiej natomiast punktowali standardowo Leon Madsen i Fredrik Lindgren. – Leon przyzwyczaił nas już, że w każdym meczu przywozi około 13 punktów. Tym razem jednak nie udało mu się wygrać żadnego biegu. Fredrikowi też wpadło jedno zero. Sporą różnicę zrobili juniorzy, którzy przywieźli łącznie dziesięć oczek – dostrzegł Marek Cieślak.

Oczy kibiców na MotoArenie zwrócone były jednak na Adriana Miedzińskiego i Pawła Przedpełskiego, wychowanków klubu z Torunia. – Nie widziałem przed meczem u nich nerwów. Paweł był jednak dodatkowo zmobilizowany, by pokazać swoją wartość byłemu klubowi – podsumował Cieślak.

Jakub Keller