Marek Cieślak: Chcemy wygrać! (korespondencja z Togliatti)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Po kłopotach podczas podróży, lecz ze szczęśliwym zakończeniem, Polacy dotarli do Rosji na finał FIM Speedway of Nations. W rozmowie przed pierwszym dniem turnieju trener reprezentacji, Marek Cieślak, powiedział o trasie do Togliatti oraz nawierzchni rosyjskiego stadionu.

Małgorzata Karczewska: Panie trenerze, chciałoby się powiedzieć złego dobre początki. Przez zawirowania lotnicze straciliście jeden dzień. Czy te wydarzenia nie wpłynęły źle na samopoczucie zawodników?

Marek Cieślak: Była to pewnego rodzaju przygoda. Nie byliśmy zadowoleni z faktu rozdzielenia nas na grupy przy przełożonym locie. Niektórzy z Nas musieli wstawać o 3:30, co nie należy do przyjemnych, ale to już historia. 

Jaki był pierwotny plan na piątek? Wspólna integracja połączona ze zwiedzaniem muzeum techniki, Łady czy miał być to może typowy spokojny dzień na odpoczynek i regenerację?

Mieliśmy plany, ale nie udało się. Na szczęście mieliśmy dzień zapasu, więc był czas na odpoczynek.

Dotychczas tor w Togliatti nie słynął z wielu mijanek. Gospodarze dosypali 400 ton nawierzchni. Czy pana eksperckim okiem, nawierzchnia różni się od tej dotychczasowej? Możemy się spodziewać więcej jazdy w kontakcie?

Moim zdaniem tor będzie się troszkę odsypywał. Nie będzie to taka skała, jak to tutaj zwykle bywało. Czy będą mijanki? Tego nie wie nikt.

Za pana kadencji Polacy zdominowali rozgrywki drużynowe. Po zeszłorocznym triumfie Rosjan wydaje się, że pierwszy raz od wielu lat będziemy startowali bez dodatkowej presji. Czy po obciążających startach w World Games i FIM SoN może mieć to wpływ na postawę zawodników?

Nie. W zeszłym roku wyeliminował nas sędzia. Walczyliśmy o finał, ale sędzia dopatrzył się ruchu Patryka Dudka na starcie. Ostrzeżenia były wtedy dwudniowe. Teraz zostało to zmienione i teraz nie przechodzą na kolejny dzień.

Dla nas dużo lepiej byłoby lepiej jeździć w Drużynowym Pucharze Świata. Jest jak jest, są pary, ale to nie zmienia faktu, że zawodnicy chcą wygrać. SWC miało dużo większą rangę, SoN jest namiastką, ale z drugiej strony to także bardzo ważna, prestiżowa impreza i chcemy tutaj wygrać.

Startujący po raz pierwszy przed swoją publicznością Rosjanie mający w składzie lidera SGP, IMŚJ, Sayfutdinova, oraz solidnego Lagutę uchodzą za faworyta. Kto pana zdaniem, oprócz Polaków oczywiście, włączy się do walki o najwyższe laury?

Mamy tutaj bardzo mocne drużyny. Wydaję mi się, że Australia z Jasonem Doylem i Maxem Fricke oraz Duńczycy z moim częściowo wychowankiem i zawodnikiem, Leonem Madsenem, powalczą o tytuł SoN.

Małgorzata Karczewska