„Mamy tutaj dużą frajdę z jazdy” – wypowiedzi RM SOLAR Falubazu z meczu #WROZIE

W napięciu do ostatniego biegu z wyrównanym wynikiem spotkania walczyli między sobą BETARD Spartą Wrocław oraz RM SOLAR Falubazem Zielona Góra. W 4. rundzie PGE Ekstraligi 2020, wrocławianie podzielili się punktami z zielonogórzanami na torze w stolicy Dolnego Śląska. W zespole gości na szczególne pochwały zasłużył Martin Vaculik, który w efektowny sposób uratował swój zespół przed porażką w ostatniej gonitwie meczu.

To był jeden z naszych lepszych meczów we Wrocławiu. Udało nam się prowadzić w pierwszej fazie spotkania. Ja niewiele wniosłem na początku. W kolejnych seriach zmieniłem motocykl i udało się skutecznie punktować. Wrocławski tor jest fajny do ścigania, tylko trzeba mieć dobrze dopasowany motocykl, gdyż starty nie decydowały o punktach. W moich dwóch pierwszych biegach miałem dobre początki, ale na wyjściach z łuku nie miałem prędkości. W swoim trzecim biegu czułem różnicę w prędkości i mogłem się ścigać, jak równy z równym. W trzynastym biegu dzieliła mnie z Taiem dość duża odległość, jednak on startował z czwartego pola i nie mogłem wiele zdziałać w tej fazie meczu – powiedział Patryk Dudek na antenie nSport+.

– Kilka ostatnich lat we Wrocławiu mogliśmy obserwować świetne wyścigi i my, zawodnicy, mamy tutaj dużą frajdę z jazdy. Przyjemnie się tutaj rywalizowało, twardo, jednak fair i zawsze sobie dziękowaliśmy po biegach. W BETARD Sparcie startują zawodnicy ze światowej czołówki i to napędzało nas do walki. W bieżącym sezonie było już parę zadyszek w trakcie zawodów, ale we Wrocławiu wreszcie cały mój team funkcjonował tak, jak sobie to wyobrażam. W dziewiątym biegu miałem problem, niestety spadł mi łańcuch i zanotowałem upadek. Należy się cieszyć z tego, bo przed meczem remis bralibyśmy w ciemno na tak trudnym terenie. Skupiamy się na pracy i na spotkaniach, które przed nami. Teraz bardzo ważne spotkanie, derby Ziemi Lubuskiej i będziemy walczyć cały czas – wyjaśnił Martin Vaculik.

– Nie czułem nadmiernego bólu, ale bardziej mi doskwierał brak siły w prawej dłoni po bezpośrednim upadku na obojczyk. Pole nr 1 było doskonałe. Nadmiar wody po pierwszym równaniu utrudnił troszkę ściganie. Jednakże, w przypadku dobrego przygotowania toru na Stadionie Olimpijskim, zawsze można wiele zdziałać w trakcie wyścigu. Jego geometria sprzyja mijankom – oznajmił Michael Jepsen Jensen.

– Jestem zadowolony, bo w końcu mam na koncie wygrany wyścig młodzieżowy, a w tym sezonie nie miałem do nich szczęścia. Cieszę się z rezultatu w meczu wyjazdowym, bo poprzednio nie szło idealnie po mojej myśli. Uważnie obserwowałem pierwszy wyścig i widziałem, że chłopacy jechali krawężnikiem. Podczas drugiego biegu widziałem ze Michał Curzytek się napędzał się po szerokiej i musiałem delikatnie skorygować tor jazdy. Nastąpiły małe kosmetyczne zmiany. Jestem zadowolony z moich silników, gdyż nie brakowało mi prędkości – wyjawił młodzieżowiec RM SOLAR FalubazuNorbert Krakowiak.

Apetyt rósł w miarę jedzenia, bo było blisko dwóch punktów, ale ostatecznie skończyło się remisem. Mój wynik uważam za przyzwoity, dobry, bo zdobyłem 9 punktów plus bonus. Co prawda w ostatnim biegu minimalnie przegrałem dojazd do pierwszego łuku i tam zostałem zamknięty, ale jechali tam najlepsi zawodnicy tego dnia. Kolejny świetny bieg zanotował Martin, który uratował dla nas punkty. Uważam, że cała nasza drużyna nieźle się spisała na wrocławskim torze – powiedział kapitan RM SOLAR Falubazu Zielona Góra – Piotr Protasiewicz.

Każdy mecz jest weryfikacją. Jedziemy z kolejnymi drużynami i porównujemy swoją siłę na tle poszczególnych przeciwników. BETARD Sparta jechała bardzo ciężkie mecze na wyjeździe, my również. Wielu ekspertów twierdziło, że Rybnik nie wygra żadnego meczu, a jednak PGG ROW wygrał. Trzeba zbierać punkty, bo do ostatecznego rozrachunku, mogą okazać się zbawienne. Uważam, że stać Antonio na poziom 6-8 punktów. Mam nadzieję, że się całkowicie odblokuje, bo brakuje mu troszkę luzu i pewności siebie. Ostatnie treningi pokazały, że jest już z tym znacznie lepiej i mam nadzieję, że kolejne zawody pomogą mu podnosić swoją skuteczność. W tej tabeli biegowej nie ma dogodnych numerów startowych. Postawiłem na jedynkę dla Antonio, bo tak mi się ułożyły poszczególne biegi, by uzyskać wyrównaną siłę rażenia we wszystkich biegach. W przypadku Jepsena Jensena obawiałem się o obojczyk, jednak wszystko z nim w porządku. Dzwoniłem do niego po zawodach w Toruniu i uspokoił mnie stanem swojego zdrowia, więc mogłem spać spokojnie – podsumował trener gości, Piotr Żyto.

 

Krzysztof Zawadzki