Maksym Drabik: Pewność siebie jest niezbędna (wywiad)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Zwycięstwo BETARD Sparty Wrocław nad STELMET Falubazem Zielona Góra nie miałoby miejsca, gdyby nie postawa wrocławskich juniorów. Przemysław Liszka przywiózł 3 punkty i 2 bonusy w 3 startach, a Maksym Drabik, zdobył 9 oczek z bonusem. 21-latek specjalnie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o swoich wrażeniach po pierwszych meczach PGE Ekstraligi.

Błażej Kowol: Ważne 9 punktów z bonusem w twoim wykonaniu. Wydatnie pomogły odnieść zwycięstwo w tym niełatwym spotkaniu dla BETARD Sparty Wrocław.

Maksym Drabik: W PGE Ekstralidze na ogół nie ma łatwych spotkań. Sezon dopiero się rozpoczął i cały czas musimy poszukiwać optymalnych rozwiązań na przyszłość. Wciąż pozostało wiele wniosków do wyciągnięcia i sporo pracy, w różnych kwestiach. Nie zamierzamy spoczywać na laurach i zobaczymy co z tego wyjdzie w najbliższych tygodniach i miesiącach.

W Lesznie zdobyłeś raptem 3 punkty. Były jakieś obawy przed pojedynkiem ze STELMET Falubazem Zielona Góra czy raczej pewność, że tym razem zdobycz punktowa będzie zupełnie inna?

Pewność siebie jest niezbędna, zwłaszcza gdy mówimy o poruszaniu się na motocyklu. Zawsze trzeba wierzyć w swoje umiejętności. Ciężko trenowaliśmy na torze we Wrocławiu i poczyniliśmy wiele przygotowań do tego meczu. Wynik co prawda nie jest zły, ale popełniliśmy z całym teamem drobne błędy. Myślę, że powinniśmy je jednak szybko wyeliminować i więcej do nich nie wracać. Już 28 kwietnia wracamy na Stadion Olimpijski na spotkanie z GET WELL Toruń. Cały czas będziemy pracowali, poszukując optymalnych rozwiązań.

Zderzenie z Dominikiem Kuberą w meczu z FOGO Unią Leszno doprowadziło do przedwczesnego zakończenia wyścigu. Jak bardzo ucierpiała wtedy podstawowa jednostka?

Szprychy w przednim kole zostały uszkodzone na tyle, że próba dalszej jazdy nie miała większego sensu. To była po prostu walka z motocyklem, ale obyło się bez strat. Nie ma jednak sensu dłużej do tego wracać. Tamta sytuacja jest już historią, a ja skupiam się na przyszłości.

Tor na Stadionie Olimpijskim był nieco inny, niż w ubiegłym sezonie. To zapewne efekt całonocnych opadów, które przeszły dzień przed zawodami nad Wrocławiem. Czy warunki torowe były faktycznie zupełnie inne, niż chociażby na ostatnim treningu?

W pewnym stopniu tak. Pogoda spłatała nam figla, opady rzeczywiście wpłynęły na wcześniej przygotowany tor. Cała ekipa BETARD Sparty Wrocław, która jest odpowiedzialna za nawierzchnię, pracowała bez wytchnienia, aby żużlowcy mogli komfortowo i przede wszystkim bezpiecznie odjechać te zawody. Początek spotkania być może faktycznie nie był tak atrakcyjny, jak się tego spodziewaliśmy, ale z każdym wyścigiem na torze powstawało więcej ścieżek, które zagwarantowały nam naprawdę wiele emocji.

Czeka nas teraz krótka przerwa od ligowych startów, ale na pewno nie będziesz w tym czasie próżnował.

Oczywiście. Spotkanie z STELMET Falubazem jest już za nami, więc teraz wracamy do pracy. W najbliższych tygodniach będziemy trenowali na Olimpijskim, aby jak najlepiej przygotować się do spotkania z GET WELL Toruń. Skupiam się więc na tym, a o reszcie już zapominam.

Właśnie rozpocząłeś ostatni sezon w gronie juniorów. Jakie plany przyświecają Maksymowi Drabikowi na najbliższe miesiące?

Oczywiście, że pojawiają się w głowie różne scenariusze, ale są one moją osobistą motywacją.  Mam jakieś wewnętrzne przemyślenia, ale póki co nie jest to nic zobowiązującego. Zależy mi przede wszystkim na popełnianiu jak najmniejszej liczby błędów i bezpiecznej jeździe przez cały sezon. To jest dla mnie najważniejsze.

Błażej Kowol