Maksym Drabik chce sam zapracować na Grand Prix (wywiad)

Fot. Wojciech Tarchalski
Fot. Wojciech Tarchalski

BETARD Sparta Wrocław wygrała czterema punktami z drużyną SPEED CAR Motoru. Po raz kolejny bardzo ważne punkty (10+1) dorzucił do dorobku gospodarzy wrocławski młodzieżowiec. O roli juniora oraz swojej żużlowej przyszłości opowiedział dla speedwayekstraliga.pl Maksym Drabik.

Alicja Labrenc: Wygrywacie z SPEED CAR Motorem Lublin 47:43, goście postawili wysoko poprzeczkę podczas zawodów?

Maksym Drabik: Myślę, że na poziomie PGE Ekstraligi żadne zawody nie są łatwe. Rzeczywiście sporo komplikacji po naszej stronie, może przez pryzmat pogody, która spłatała trochę figla, bo warunki zmieniały się i były zupełnie inne na początku zawodów, inne pod koniec. Błędy, które przytrafiły się w trakcie meczu trzeba było eliminować na bieżąco i szukać rozwiązań.

Po raz kolejny zdobywasz dwucyfrowy wynik, jeździsz w biegach nominowanych. Czy to daje ci spokój, jeśli chodzi o przejście w wiek seniora, czy jednak jest jakaś mała obawa?

Szczerze mówiąc, nie widzę żadnej różnicy między wiekiem juniora a seniora. Jeździmy na tych samych warunkach, ścigamy się z tymi samymi zawodnikami. Tak naprawdę jest to tylko kwestia formalna odnośnie jednego biegu. W Szwecji startuję jako senior i podchodzimy do tych zawodów z tą samą mentalnością i zaangażowaniem, więc myślę, że nie ma żadnych zmartwień w tym roku w związku z tym, że jest to ostatni w wieku juniorskim.

Przed nami kolejne rundy FIM Speedway Grand Prix, również we Wrocławiu. Liczysz na przyznanie dzikiej karty właśnie tobie?

Na nic nie liczę, nie fokusuję się na żadnych niespodziankach, prezentach w stosunku do mnie. Myślę, że jeśli sam sobie zapracuję na pełnoprawnego uczestnika GP, to wtedy będę miał poczucie, że zasłużyłem sobie na udział w tym cyklu i będę się czuł tam swobodnie. Skupiam się na przyszłym roku, bo w tym nie miałem akurat okazji na eliminacje, więc na razie na tym się koncentruję. Nie rozpatruję występu w GP pod kątem dzikich kart i prezentów.

Czujesz jednak, że jesteś już gotowy na to, aby ścigać się o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata?

Oczywiście, bardzo bym chciał i zależałoby mi na startach w GP, chociaż zdaję sobie sprawę, że trzeba włożyć ogrom pracy, żeby się tam dostać. Potem jeździć tam cały sezon i osiągać dobry, stabilny wynik, a na tym by mi właśnie zależało. Myślę, że jest to perspektywa przyszłości, oczywiście skupiamy się na tym, ale mamy czas więc najbardziej zależy nam na aktualnej sytuacji.

Masz okazję oglądać i kibicować podczas Grand Prix, czy tak, jak Jakub Jamróg, nie podchodzisz do żużla w sposób kibicowski i jeśli już, to traktujesz to jako możliwość podpatrzenia czegoś dla siebie?

Tak naprawdę nie wszystko obserwuję i nie wszystko śledzę, jeśli chodzi o naszą dyscyplinę. Mocno koncentruję się na swojej osobie i staram się wyciągać jak najwięcej wniosków ze swojej jazdy i oglądać swoje powtórki. Kiedy mam jednak wolny wieczór i żadnych obowiązków, usiądę przy dobrej herbacie i z przyjemnością obejrzę rundę GP. Mam wtedy możliwość, żeby pooglądać żużel z nieco innej, bardziej komfortowej perspektywy.

Na tą chwilę możesz jeszcze sięgnąć po kolejny tytuł juniorski czyli IMŚJ. Jest w tobie jeszcze głód zwycięstwa, czy po zdobyciu dwóch medali: złotego i srebrnego traktujesz raczej kolejne jako miły dodatek?

Zawsze tam gdzie startuję, to staram się robić jak najlepsze wyniki i osiągać jak najlepsze rezultaty, więc rzeczywiście będziemy się mocno koncertować na tych trzech rundach, które nas czekają i damy z siebie tyle, ile możemy. W teamie już pomału myślmy o Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów, ale jest jeszcze na to czas, a jaki będzie rezultat pod koniec, jak i podczas poszczególnych biegów, to na spokojnie zobaczymy.

Kogo upatrujesz w roli największego rywala w walce o kolejny tytuł?

Tak naprawdę każdy, z kim przyjdzie mi startować, bo teraz spotkają się już najlepsi z najlepszych i każdy może wygrać.

Alicja Labrenc