Madsen: Nie było energii w całym zespole, brakowało ducha drużyny (wywiad)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

BETARD Sparta Wrocław wysoko wygrała z forBET Włókniarzem Częstochowa 56:34. Najsilniejszym punktem drużyny gości był niewątpliwie Leon Madsen, który zdobył niemal połowę punktów całej drużyny (15). O dyspozycji w tym meczu oraz roli taty opowiedział dla speedwayesktraliga.pl.

Alicja Labrenc: Świetne spotkanie w twoim wykonaniu czy twój występ cię usatysfakcjonował?

Leon Madsen: Mój indywidualny wynik uważam za bardzo dobry, 15 punktów, to solidna zdobycz. Mamy tu później Grand Prix, więc to był dla mnie dobry test i teraz czuję się przygotowany na rundę, która odbędzie się we Wrocławiu. Moje starty nie były jednak najlepsze, mogę to poprawić, ale na szczęście miałem szybki sprzęt dzięki czemu mogłem wywalczyć dużo punktów na trasie.

Prawdziwą ucztą dla kibiców był bieg 11, w którym ściągania była co nie miara, jak wyglądał ten wyścig z twojej perspektywy?

Takie wyścigi lubię najbardziej bo jestem zawodnikiem, który lubi się ściągać, mijać po trasie, to jest właśnie żużel. Cieszę się tym bardziej, że wszystko w sprzęcie zagrało bo moje starty pozostawiają jeszcze trochę do życzenia, co było widać również w tym wyścigu. Nigdy się jednak nie poddaję i zawsze walczę do końca, szukam jak najlepszych rozwiązań. Ten bieg naprawdę mógł się podobać i dużo się w nim działo, tym bardziej cieszę się, że rozstrzygnąłem go na swoją korzyć, nie było to łatwe zadanie, rywale stawiali twarde warunki.

Jeśli chodzi o drużynę to wasze najgorsze spotkanie wyjazdowe w tym sezonie oraz najniższy wynik we Wrocławiu od dwóch lat. Gdzie widzisz powód  takiej sytuacji?

Nawet mi nie mów (śmiech). Główny powód jest taki, że tylko jeden zawodnik robi punkty, ale dlaczego naprawdę nie wiem. Nie było energii w całym zespole, brakowało ducha drużyny i wszyscy borykali się z problemami. Kiedy przegrywaliśmy kolejne biegi podwójnie to był prawdziwy cios i wszystko się posypało.  Myślę, że było aż tak źle, że lepszym pomysłem byłoby po prostu iść do przodu i patrzeć w przyszłość.

Sytuacja Włókniarza komplikuje się i powoli zaczynają uciekać wam play-offy, nie możecie się jednak poddawać…

Absolutnie nie poddajemy się, wciąż mamy szanse na play-offy, przed nami jeszcze parę spotkań dwa ważne mecze z Toruniem i Grudziądzem u siebie oraz wyjazdowe z Lublinem i Gorzowem. Jeśli wygramy te cztery spotkania awans do najlepszej czwórki jest wciąż możliwy. Tak, więc ciągle jesteśmy w grze, nie możemy dawać za wygraną tylko wrócić silniejsi.

View this post on Instagram

#family ❤️

A post shared by Leon Madsen #️⃣30 (@leonmadsenracing) on

To twój pierwszy Dzień Ojca, otrzymałeś jakiś upominek „od” swojej małej córeczki?

Tak, dostałem jej zdjęcia, a jej widok to dla mnie zawsze najpiękniejszy prezent.

Jak się czujesz w roli taty?

Czuję się wyśmienicie, mieć tak wspaniałą córeczkę do prawdziwe błogosławieństwo. To najlepsze co mnie w życiu spotkało, jest całym moim światem , kocham ją mocno. W tym momencie cieszę się każdą chwilą w moim życiu zarówno prywatnie jak i zawodowo, ścigając się na żużlu. Wszystko jest po prostu idealnie i sprawia mi ogromną frajdę.

Marika jest dla ciebie dodatkową motywacją?

Tak, jak najbardziej, chcę dobrze się spisywać, również na torze, tak aby w przyszłości była dumna z taty a to najlepsza motywacja. Kto wie może w przyszłości będzie kibicem żużla.

Alicja Labrenc