Maciej Janowski: W żużlu ważna jest dobra zabawa (wywiad)

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Maciej Janowski powrócił do składu BETARD Sparty Wrocław w poprzednim spotkaniu w Częstochowie, prowadząc drużynę do pierwszego od 13 lat zwycięstwa na trudnym terenie.  W meczu ze SPEED CAR Motorem Lublin kapitan gospodarzy ponownie stanął na wysokości zadania, będąc najlepiej punktującym zawodnikiem drużyny. To poskutkowało nagrodą dla Rajdera Meczu. Bohater pojedynku specjalnie dla speedwayekstraliga.pl opowiedział o swojej kontuzji, torowej walce z Grigorijem Lagutą oraz o swojej przyszłości w roli trenera.

Błażej Kowol: Na początek wielkie gratulacje, zostałeś wybrany Rajderem meczu pomiędzy BETARD Spartą Wrocław a SPEED CAR Motorem Lublin. Aby występ był niemal idealny, musiałoby chyba zabraknąć Grigorija Laguty?

Maciej Janowski: Dokładnie. Grigorij był znakomity. Zwłaszcza w dalszej fazie meczu, gdy znalazł odpowiednie przełożenia i trudno było go pokonać. Walka na torze między nami była bardzo wyrównana, ale w końcówce spotkania to jednak on był górą. Wierzę, że podczas zawodów w Lublinie w przyszłym tygodniu my równie szybko odnajdziemy idealne rozwiązania i będziemy się czuć na torze tak dobrze, jak zawodnicy SPEED CAR Motoru Lublin.

No właśnie. Goście pokazali się ze świetnej strony – czy było to dla was zaskoczeniem?

Nie do końca. Widzieliśmy ich postawę we wcześniejszych meczach i zawsze pokazywali się z dobrej strony, walcząc o zwycięstwa do upadłego. Tym trudniej rywalizuje się, gdy będący w takiej dyspozycji Grigorij pojawia się na torze aż 7 razy. Budowanie przewagi punktowej w takich momentach to niełatwe zadanie. Ważne jednak, że udało nam się wygrać. Kibice byli chyba bardzo zadowoleni obserwując to, co działo się na torze. Mieliśmy piękny żużel.

 

W pierwszej serii z toru mocno się kurzyło, ale po polaniu mieliśmy możliwość oglądać świetne ściganie.

To prawda, choć tor był nieco inny niż zwykle. Oglądaliśmy jednak fajne widowisko, było sporo mijanek, emocje do samego końca. Bawiłem się podczas meczu naprawdę dobrze. Oto chodzi w żużlu. Choć zwycięstwo nie jest zbyt okazałe, to jednak był to bardzo ciekawy mecz.

Muszę zapytać o stan twojego zdrowia. Jak ręka?

Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Oczywiście, po paru biegach występuje pewne zmęczenie, ale na szczęście mogę normalnie jeździć i z tego cieszę się najbardziej. Staram się ją jeszcze ograniczać w niektórych momentach życia codziennego, ale na motocyklu czuje się najlepiej. Torba lodu na barki, odpoczynek i wszystko będzie w porządku.

Jazda dwa dni z rzędu po kontuzji będzie stanowić spore wyzwanie dla twojego organizmu.

Tak. Bywało wcześniej, że jeździłem przez dwa tygodnie dzień po dniu i nie sprawiało mi to problemów, ale w obecnej sytuacji muszę dobrze wypoczywać, aby znieść trudy startów w takich warunkach.

Udało się doprowadzić bark do stanu używalności, lecz było to działanie doraźne. Czy planowany jest kompletny zabieg np. w lipcu czy taka ewentualność wchodzi w grę dopiero po zakończeniu sezonu?

Już ten przeprowadzony zabieg, polegający na włożeniu blaszki, był bardzo poważny i to dzięki temu mogłem wcześniej wrócić na tor. Wszystko i tak odbyło się w ekspresowym tempie. Dwa razy dziennie przechodziłem rehabilitacje, miałem też inne zabiegi, aby ręka była w jak najlepszym stanie. Codziennie muszę jednak nad nią pracować, aby w pełni wyleczyć uraz i zapewne dopiero po sezonie udam się do lekarza, aby blaszkę usunąć.

W tym sezonie jesteś często ustawiany w parze z juniorami. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 22 maja 2016 roku. Jak odnajdujesz się w tej nowej/starej roli?

Nie ma to dla mnie znaczenia, a i kiedyś byłem przyzwyczajony do jazdy pod numerem 5/13. Wszystko tak naprawdę zależy od koncepcji trenera i od tego jaki ma plan. Po prostu w każdej powierzonej mi roli czuje się dobrze.

Obserwując twoje poczynania w parku maszyn podczas spotkania z GET WELL Toruń, gdy pomagałeś i doradzałeś całemu zespołowi, muszę zapytać, czy widzisz się w przyszłości w roli trenera?

W przyszłości wolałbym jednak delektować się poczynaniami innych żużlowców z trybun, sącząc przy okazji jakieś zimne piwko (śmiech). Na ten moment trudno powiedzieć co będzie w tak dalekiej przyszłości. Niespieszno mi do zakończenia kariery i mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele lat jazdy.

Biorąc pod uwagę twoją kontuzję i to, że z powodu niej zabrakło cię w Grand Prix w Warszawie, celem Macieja Janowskiego w Indywidualnych Mistrzostwach Świata tym sezonie jest…

Oczywiście walka o punkty do ostatniego biegu w Grand Prix w Toruniu. Sytuacja nie jest idealna. Nie było mnie w Warszawie, ominęły mnie kwalifikacje przez Grand Prix w Krsko, ale staramy się robić wszystko, aby wypaść dobrze w każdych kolejnych zawodach. Wierzę, że to będzie udany sezon.

Błażej Kowol