Lidsey: W końcu czułem się dobrze na motocyklu (wywiad)

Fot. Marcin Karczewski

FOGO UNIA pokonała BETARD SPARTĘ Wrocław 46:44 w meczu rozgrywanym na Stadionie Olimpijskim i po 3. kolejkach wciąż nie ponieśli porażki. Pokonanie mistrza Polski na jego terenie to wielki wyczyn, do którego wydatnie przyczynił się Jaimon Lidsey. Australijczyk w 5 startach zdobył 9 punktów. 23-latek opowiedział o zwycięstwie, skreślaniu zespołu i szansach na mistrzostwo.

Błażej Kowol (speedwayekstraliga.pl): Na początek zacznę od gratulacji dla ciebie i FOGO UNII Leszno. Kolejne wyjazdowe zwycięstwo i cenne punkty dla klubu, ale również udany indywidualny występ.

Jaimon Lidsey (FOGO UNIA Leszno): Tak, to był naprawdę udany dzień dla mnie, zwłaszcza że dwa pierwsze spotkania nie poszły mi tak, jak sobie to wyobrażałem. Występ we Wrocławiu stanowi dobry punkt wyjścia i mentalny kop dla mnie. Mam nadzieję, że z tego miejsca będzie już tylko lepiej, a my będziemy wygrywać kolejne spotkania.

W zestawieniu ze starciem z FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń, ten tor sprawiał zupełnie inne wrażenie. Byliście zaskoczeni, że gospodarze nie potrafią się na nim odnaleźć, a za to wy czujecie się – zwłaszcza na starcie – jak ryby w wodzie?

To był dobry tor do jazdy, ale rzeczywiście coś dziwnego działo się z gospodarzami. Trudno powiedzieć, dlaczego wyglądali na nieco zagubionych, bo z moich doświadczeń tutaj, tor był przygotowany tak, jak zazwyczaj. Czasami tak jednak jest, że przyjeżdżając na cudzy stadion, łatwiej jest się odnaleźć niż jego gospodarzowi.

Czy postawa gospodarzy mocno was zaskoczyła? Zwłaszcza w kontekście tego wysokiego zwycięstwa w pierwszej rundzie nad FOR NATURE SOLUTIONS APATOREM Toruń.

Trudno nazwać to w ten sposób i musimy pamiętać, że w ostatnich latach naszej drużynie naprawdę dobrze jeździ się we Wrocławiu. Wygraliśmy tutaj kilka razy, a w speedway’u niczego nie można wziąć za pewnik – wszystko może się zdarzyć.

Zastanawiam się, jak wyglądały wasze narady między wyścigami. W pewnym momencie wydawało się, że gospodarze łapią szybkość, ale szybko udało wam się odzyskać szybkość – zwłaszcza na starcie.

Tak, rozmowy w parku maszyn są integralną częścią naszej pracy i dobrze jest wymienić się uwagami. Wiadomo, że sprzęt każdego jest inny, więc każdy musi dopasować go pod siebie. Staramy się jednak sobie pomagać na ile to możliwe i na koniec dnia wygrywać kolejne mecz, bo przecież o to chodzi.

Jak wspomniałeś na początku, twoja forma w poprzednich spotkaniach nie była taka, jak się spodziewałeś. Czy towarzyszyła ci więc większa presja przed tym spotkaniem?

Myślę, że można tak to ująć. Miałem drobne kłopoty, więc chciałem oczywiście zrobić progres i pokazać się z lepszej strony niż ostatnio. Znaleźliśmy kilka rzeczy, które nie działały tak, jak powinny. Tym razem czułem się jak „stary” ja. Wierzę, że będzie już tylko lepiej. Było kilka wpadek, ale mam nadzieję, że na kanwie tego wyniku postawiłem solidne fundamenty na kolejne mecze.

Przed sezonem FOGO UNIA Leszno nie była uważana za faworyta, ale po 3 meczach jesteście niepokonani, a wasza sytuacja wygląda bardzo dobrze. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc pewnie po cichu myślicie o tytule mistrzowskim?

No jasne, czemu nie?! Ludzie pisali „Leszno na papierze nie wygląda tak dobrze, jak w poprzednich sezonach”, ale gdy spojrzysz na nasz skład, widzisz tam naprawdę znakomitych żużlowców. Podstawowym celem jest oczywiście awans do play-off’ów, a jako że wchodzi 6 drużyn, będzie to nieco łatwiejsze. A co wydarzy się potem, to zobaczymy.

No właśnie, czy większa liczba zespołów w play-off’ach oznacza, że jedzie wam się łatwiej, bo presja jest nieco mniejsza?

Trochę tak, a trochę nie. Nikt nie chce przegrywać, a każda strata punktów mocno boli, ale rzeczywiście – ciśnienie jest nieco mniejsze.

Po powrocie do składu Damiana Ratajczaka powinniście być jeszcze mocniejsi. To z pewnością dodaje wam jeszcze animuszu.

Zdecydowanie tak. Hubert też radzi sobie doskonale, więc świadomość posiadania mocnej pary juniorów jest dla nas naprawdę ważna. Nie możemy się doczekać jego powrotu, bo z nim będziemy jeszcze mocniejsi. Powinien być gotowy do jazdy już w ten weekend, więc to świetna informacja.

Czyli z ARGED MALESĄ Ostrów Wielkopolski pojedziecie w pełnym składzie? Teoretycznie rywal nieco słabszy, ale przekonaliśmy się, że w PGE Ekstralidze zawsze trzeba dawać z siebie 100%.

Właśnie tak. Nie ma łatwych rywali, a każdy może wygrać z każdym. Podejdziemy do tego meczu maksymalnie skoncentrowani.

Błażej Kowol