Lech Kędziora po meczu w Grudziądzu: Nasza drużyna była dziurawa jak szwajcarski ser (wywiad)

Fot. Grzegorz Misiak

Zdziesiątkowany kontuzjami ZOOLESZCZ GKM Grudziądz pokonał na własnym torze zespół ZIELONA-ENERGIA.COM WŁÓKNIARZA Częstochowa. Lech Kędziora, trener częstochowskiej drużyny, w rozmowie dla speedwayekstraliga.pl nie krył po tym meczu rozgoryczenia.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Zanotowaliście dość bolesną porażkę w Grudziądzu. Ten mecz chyba nie tak miał w waszym wykonaniu wyglądać?

Lech Kędziora (trener ZIELONA-ENERGIA.COM WŁÓKNIARZA): Aby wygrać, trzeba budować przewagę, a nasza drużyna była dziurawa jak ser szwajcarski. Mieliśmy sporo luk. Popełnialiśmy dużo błędów na dystansie i często traciliśmy pozycje. To główne przyczyny tej porażki.

Liczył pan na więcej punktów ze strony Leona Madsena, lidera zespołu?

Na liderów zawsze się liczy. Ale Leon nie jedzie w meczu sam. Ma siedmiu kolegów, którzy powinni nadrabiać ewentualne braki. Leon nie jest maszyną do robienia punktów.

Jest jeszcze jeden jasny punkt w zestawieniu częstochowskiego zespołu po meczu w Grudziądzu. Zapewne wie pan o kim mówię?

Tak naprawdę tylko Leon Madsen i Kacper Woryna pojechali na poziomie PGE Ekstraligi. Pozostali zrobili nam małego psikusa.

Dokładnie miałem na myśli Kacpra Worynę. Chyba może cieszyć pana jego postawa? Bo rozkręca się z meczu na mecz.

Tak. Oby tylko dobrą dyspozycję pokazywał w kolejnych meczach. Zwłaszcza, że teraz czeka nas ciężkie spotkanie z MOJE BERMUDY STALĄ Gorzów Wlkp.

Tylko trzy oczka i dwa bonusy po stronie Jonasa Jeppesena. Czego mu brakuje, by punktować choćby jak jego rówieśnik Frederik Jakobsen, który w tym samym meczu dorzucił aż 10 punktów i dwa bonusy do dorobku grudziądzkiego zespołu.

To daleka droga.

Co ma pan na myśli?

Nie będę zdradzał szczegółów. Różnica między tymi zawodnikami jest spora.

Z czego ona wynika? Chodzi tu o umiejętności? Czy bardziej o przygotowanie sprzętowe?

Obecnie każdy ma praktycznie równy sprzęt. To nie są te czasy, kiedy ja się ścigałem. Wtedy można było mówić o różnicach w sprzęcie. I na tym zakończmy ten wątek.

A nie korciło pana, żeby wstawić w 10. biegu Jakuba Miśkowiaka w miejsce Jonasa Jeppesena?

Korciło, ale Jakub jechałby wówczas bieg po biegu. Na dodatek drugą część zawodów miał gorszą. Liczyliśmy, że w biegu tym Jonas dowiezie choćby jeden punkt.

Chyba też liczyliście na lepsze zdobycze Mateusza Świdnickiego?

On ewidentnie ma problemy w meczach wyjazdowych.

Popełnia w nich zbyt wiele błędów?

Dokładnie tak. W meczu przeciwko grudziądzanom odjeżdżał za bardzo od krawężnika i tracił punktowane pozycje.

Grudziądzanie zaskoczyli was torem?

Tor był typowy, grudziądzki. Czyli po prostu twardy. Nie ma się co tłumaczyć torem. Trzeba się ścigać w każdych warunkach. Nie tylko w Częstochowie.

Jakie rady dawał pan przed meczem swoim zawodnikom?

Analizowaliśmy mecz grudziądzkiej drużyny z FOGO UNIĄ Leszno. Zwracaliśmy uwagę na błędy, które popełnili leszczynianie. Niestety, zamiast wyciągnąć z nich wnioski, zwyczajnie je powieliliśmy.

Jakub Keller