Lech Kędziora po #CZEGRU: Pamiętajmy, że rywal był osłabiony

Fot. Grzegorz Misiak

Kibice w Częstochowie obejrzeli ostatnio popis swoich ulubieńców. Zespół Lecha Kędziory nie dał szans ZOOLESZCZ GKM-owi Grudziądz i pokonał rywali 65:25. Trener częstochowian nie popada jednak w hurraoptymizm.

ZIELONA-ENERGIA.COM WŁÓKNIARZ Częstochowa zaczyna łapać wiatr w żagle. Kibiców szczególnie cieszą bardzo dobre występy na stadionie przy Olsztyńskiej. Po wpadce na inaugurację, biało-zieloni wygrali pewnie dwa kolejne mecze. W ostatnich latach zespół spod Jasnej Góry miewał problemy przez własną publicznością.

Jednym z głównych zadań Lecha Kędziory miała być poprawa wyników w Częstochowie. Czy ZIELONA-ENERGIA.COM WŁÓKNIARZ odzyskuje atut własnego toru? – Myślę, że za wcześnie na takie wnioski. Może po kolejnym zwycięstwie u siebie będziemy mogli już coś takiego mówić. Na pewno robimy wszystko, by nawierzchnia była powtarzalna – podkreślił w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl trener zespołu.

Szkoleniowiec częstochowian przyznał również, że zawodnicy czuli się bardzo pewnie przed meczem i żaden z nich nie naciskał na możliwość sprawdzenia nawierzchni. – Nikt nie chciał wyjechać na próbę toru. Mateusza Świdnickiego nie było na treningu i on sprawdził owal, a potem udało mu się wykręcić znakomity wynik – dodał Kędziora.

Wreszcie z niezłej strony pokazał się Jonas Jeppesen. Duńczyk notuje zwyżkę formy i wygrał ostatnio półfinał IM Danii oraz zdobył 15 punktów w meczu U24 Ekstraligi. W starciu z grudziądzanami błysnął walecznością. – Jonas bardzo mi się podobał. Starty w U24 Ekstralidze pewnie mają jakiś wpływ, w końcu trening czyni mistrza. Pamiętajmy jednak, że ZOOLESZCZ GKM był osłabiony i pojedynek z tą drużyną niekoniecznie jest wyznacznikiem formy – tonował nastroje po meczu Lech Kędziora. – Liczę, że w kolejnych meczach pokaże, że stać go również na występy w biegach nominowanych – zakończył.

Joachim Piwek