Krzysztof Gałańdziuk po meczu w Grudziądzu: Nie kamień, a głaz spadł mi z serca

Fot. Dariusz Ryl

Zadowolenia po derbowym zwycięstwie w Grudziądzu nie krył Krzysztof Gałańdziuk. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, menedżer FOR NATURE SOLUTIONS APATORA Toruń mówi m.in.: o postawie juniorów, treningu w obecności Ryszarda Kowalskiego oraz o powrocie na tor Krzysztofa Lewandowskiego.

Jakub Keller (speedwayekstraliga.pl): Wygrywacie bardzo trudny mecz w Grudziądzu. Spadł panu kamień z serca?

Krzysztof Gałańdziuk: Oj tak. I to nie kamień, tylko głaz. Byliśmy blisko zwycięstwa w Gorzowie i u siebie w meczu z MOTOREM Lublin. Cieszymy się, że w końcu udało się w Grudziądzu.

Cieszyć chyba może postawa Patryka Dudka, który był najjaśniejszym punktem toruńskiej drużyny w derbowym starciu.

Owszem. Poprawił coś w sprzęcie. Sporo w piątek pracował i widzieliśmy efekt. W końcu zobaczyliśmy, co to znaczy mieć lidera.

Robert Sawina zdradził, że na treningu mieliście wyjątkowe wsparcie z Cierpic…

Tak, to prawda. Był na treningu pan Ryszard Kowalski z synem.

A co z Robertem Lambertem i Jackiem Holderem? Długo szukali w sprzęcie.

Szukali i znaleźli. Później było tylko dobrze. Bardzo dobrze.

Spoglądając na dorobek punktowy, brakuje punktów juniorów.

Można powiedzieć, że to były „tylko” lub „aż” dwa punkty. Nie oznacza to jednak, że z jazdy juniorów jesteśmy zadowoleni.

Zapewne czekacie na powrót Krzysztofa Lewandowskiego?

Mamy dobry kalendarz, bo teraz czeka nas dwutygodniowa przerwa. Krzysztof do Leszna pojedzie. Mógł jechać już do Grudziądza, ale mówił, że nie czuje się komfortowo. Proszę pamiętać, że to dopiero początek sezonu. Przed nami jeszcze sporo kolejek.

 

Jakub Keller