Krzysztof Buczkowski: Wiemy na co nas stać (wywiad)

Fot. Dariusz Ryl
Fot. Dariusz Ryl

Sezon 2018 nie ułożył się po jego myśli. W klasyfikacji indywidualnej PGE Ekstraligi zanotował spory spadek w porównaniu do sezonu 2017. Krzysztof Buczkowski postanowił poszukać przyczyn słabszej dyspozycji nie tylko w sprzęcie, ale i w samym sobie. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl kapitan MRGARDEN GKM Grudziądz opowiedział o przygotowaniach do sezonu oraz celach stawianych przed drużyną.

Kamil Rychlicki: Sezon PGE Ekstraligi startuje już za kilkanaście dni. Czy możesz powiedzieć, że masz już wszystko dopięte na ostatni guzik?

Krzysztof Buczkowski: Pracowaliśmy ciężko całą zimę fizycznie, mechanicy przygotowywali sprzęt: składali nowe motocykle, nowe silniki. Wszystko jest w warsztacie i jesteśmy już gotowi. Wiadomo, że tych jazd jeszcze trochę nam brakuje. Cały czas trwają treningi, przed nami pierwsze sparingi. Myślę, że początek sezonu będzie obfity w starty i wtedy będę mógł powiedzieć, że to już jest „to”.

Wspomniałeś o przygotowaniach do sezonu. Czy wykorzystałeś swoje sprawdzone sposoby na przygotowanie, czy może pojawiły się jakieś zmiany?

W zasadzie cykl przygotowań był taki sam jak zwykle. Zmiany były minimalne. Może zmieniłem trochę podejście do kwestii żywieniowych. Po poprzednim sezonie postanowiłem poszukać trochę jednak w sobie, w swoim organizmie. Wprowadziłem nowe nawyki żywieniowe i zdało to egzamin. Mój plan, który sobie założyłem zrealizowałem w stu procentach i z tego jestem zadowolony.

Krążą informacje, że zrzuciłeś kilka kilogramów. Była taka potrzeba?

Czy było to potrzebne, to powiem po kilku meczach ligowych. Na razie dobrze się z tym czuję i wszystko działa tak, jak powinno, również na motocyklu. To był mój główny plan na zimę, aby jednak poszukać przyczyn tej słabszej dyspozycji w ubiegłym sezonie w sobie. Oczywiście w motocyklach też niektóre rzeczy zostały poprawione.

Nowy sezon – nowe możliwości, ale cel ten sam: awans do fazy play-off. Uda się tym razem?

To jest trudne pytanie. Opinie w środowisku są podzielone. Niektórzy widzieli nas w czwórce, a po Grigorija Laguty do Lublina skazują nas na walkę o utrzymanie. Nie powinniśmy się tym sugerować. Róbmy po prostu swoje.

Może, dzięki temu, że większość ekspertów widzi was w walce u dołu tabeli, nie będziecie odczuwać tak wielkiej presji?

Presja jest i będzie dla każdego z ośmiu zespołów PGE Ekstraligi. Niektórzy mają cele medalowe, obronę tytułu, a inni walkę o utrzymanie. I są to tak samo trudne do zrealizowania cele. Jako zawodnicy i sztab szkoleniowy musimy sobie po prostu z tym poradzić. Myślę, że klub jest w tej PGE Ekstralidze coraz bardziej objeżdżony. Wiemy co robić, wiemy na co nas stać. Drużynę mamy naprawdę bardzo solidną, wzmacnianą co roku i opartą o zawodników, którzy jeżdżą już kilka lat w Grudziądzu. Uważam, że to jest dobra strategia.

Z którym z zawodników najchętniej widziałbyś siebie w parze w spotkaniu ligowym?

Od tego jest sztab szkoleniowy. Zależy mi na tym abym, nieważne z jakim numerem, wykonywał bardzo dobrze swoją pracę i abym nie musiał martwić się, z jakim numerem pojadę. Oczywiście numery startowe są łatwiejsze i trudniejsze, ale mam nadzieję, że nie będzie miało to dla mnie znaczenia.

Kamil Rychlicki