Krzysztof Buczkowski: W końcu ta wyliczanka się skończyła (wywiad)

Fot. Michał Szmyd
Fot. Michał Szmyd

W spotkaniu 10. rundy PGE Ekstraligi MRGARDEN GKM Grudziądz pokonał w wyjazdowym derbowym spotkaniu GET WELL Toruń 46:44, zgarniając tym samym pełną pulę do ligowej tabeli. Krzysztof Buczkowski w piątkowym spotkaniu zdobył jedynie dwa punkty. Kapitan żółto-niebieskich nie krył jednak zadowolenia. – Wszystko wynagradza mi ten wynik, który osiągnęliśmy – powiedział w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl.

Kamil Rychlicki: Na twoim koncie tylko dwa punkty, jednak jest uśmiech na twarzy.

Krzysztof Buczkowski: Jestem bardzo zadowolony. W końcu ta wyliczanka meczów nie wygranych na wyjeździe się skończyła. Zaczynamy nowy rozdział. Ten sezon mamy do tej pory bardzo dobry. Udało się zwyciężyć, chłopacy spisali się na medal, cieszę się z tego bardzo. Jestem w tej drużynie. Czy jadę dobrze, czy nie, to cały czas jesteśmy drużyną. Wygrywamy razem, przegrywamy razem. Jestem szczęśliwy. Pomijam to, co w tym meczu wyczyniałem na torze. Najważniejszy jest rezultat MRGARDEN GKM-u.

Jaka była przyczyna tej słabszej dyspozycji?

Jest troszkę u mnie zastój i ta forma jest bardzo niestabilna. Taki jest żużel. Trzeba dalej podążać do celu i dalej mieć wysokie aspiracje. Ciężko rozmawia się po takim moim meczu, ale wszystko wynagradza mi ten wynik, który osiągnęliśmy, czyli zwycięstwo i trzy punkty do tabeli.

W 11. biegu dało się zauważyć twoją ostrą walkę z… Antonio Lindbaeckiem…

Wygraliśmy mecz i myślę, że każdy o tym zapomni. Nie z każdym można jeździć dobrze drużynowo. Każdy również walczy o swoje. Najważniejsze, że 46 punktów jest nasze.

Get Well Toruń jechał w tym spotkaniu z nożem na gardle. Czy wy również czuliście dużą presję?

Cały czas jedziemy pod presją. Get Well Toruń również na pewno, bo jeszcze cały czas walczy, aby utrzymać się w PGE Ekstralidze. My byliśmy tu w roli faworyta, ale zaczęli nam wyliczać ile to dni, ile to jest lat bez zwycięstwa na wyjeździe. Myślę, że teraz będziemy podchodzić do tego zupełnie inaczej i na wyjazdach będzie nam łatwiej.

To był ostatni mecz przed wakacyjną przerwą. Przyda się ten czas na dojście do ładu ze sprzętem i z samym sobą?

To jest miesiąc przerwy od polskiej ligi. Mam zaplanowane kilka startów, na pewno w Szwecji, a w poniedziałek wylatujemy do Rosji, do Władywostoku, ale tylko dlatego, że chcę wrócić do tej dyspozycji z początku sezonu. Nie chcę tracić kontaktu z motocyklem i odpoczywać, bo tak naprawdę jestem dobrze przygotowany. Jestem grudziądzaninem i bardzo zależy mi na tym, żeby drużyna punktowała i żebym ja również zdobywał solidne punkty.

Artem Laguta zadeklarował, że zostaje w Grudziądzu na sezon 2020. Kiedy możemy spodziewać się takiej deklaracji ze strony Krzysztofa Buczkowskiego? A może w ogóle nie podlega to dyskusji?

To nie podlega dyskusji, ale tutaj musi być dobry wynik, żeby ta drużyna się wzmacniała. Początek miałem bardzo dobry, teraz ta forma jest niestabilna, ale cały czas pracuję nad tym, aby być wiodącym filarem tego zespołu.

Spodziewałeś się w ogóle takiej deklaracji ze strony Laguty już teraz?

Artem dobrze czuje się w Grudziądzu. Wiadomo, że jest „łakomym kąskiem”. Pokazaliśmy, że potrafimy jechać o te play-offy i nie rzucać słów na wiatr. Wiadomo, że jeszcze w tej czwórce nie jesteśmy, ale jesteśmy zadowoleni, jesteśmy w dobrej dyspozycji jako drużyna. Fajnie, że taka deklaracja padła i ta drużyna ma perspektywy również na przyszłość, bo to też jest ważne.

 

Kamil Rychlicki