Krzysztof Buczkowski: Najważniejsze, że jestem potrzebny drużynie (wywiad)

Fot. Kamil Woldański
Fot. Kamil Woldański

Gala PGE Ekstraligi to idealny czas i miejsce na rozmowy o kończących się rozgrywkach. W nieco spokojniejszej, posezonowej już atmosferze, zawodnicy chętnie opowiadają o mijającym sezonie. Jednym z takich żużlowców jest kapitan MRGARDEN GKM Grudziądz – Krzysztof Buczkowski, który specjalnie dla speedwayekstraliga.pl podsumował sezon 2019 w swoim wykonaniu i wykonaniu swojej drużyny.

Kamil Rychlicki: Zaskoczyły cię wybory kibiców na najlepszych żużlowców PGE Ekstraligi w sezonie 2019?

Krzysztof Buczkowski: Chyba nic mnie nie zaskoczyło. Nagrody otrzymali ci zawodnicy, którzy na to zasługiwali. Na pewno niektórzy mogliby mieć inne oczekiwania, jednak tak zagłosowali kibice. Myślę, że to bardzo trafne wybory.

Czego brakuje, abyś kiedyś sam znalazł się w gronie nominowanych lub nawet odbierających nagrodę?

Być może jeszcze nie ma dla mnie kategorii? Tak poważnie, to jest to ogrom ciężkiej pracy, którą trzeba włożyć i serdecznie chłopakom gratuluję tych nagród. Zawsze czegoś brakuje. Mam nadzieję nad tym dalej pracować i dalej się rozwijać.

Wiele razy w tym sezonie rozmawialiśmy o tym, co się nie udało. Powiedz może co w tym sezonie poszło zgodnie z twoimi założeniami?

Mijający sezon zaczął się dla mnie bardzo szybko, bo już w listopadzie ubiegłego roku, kiedy postanowiłem coś zmienić w swojej karierze i w moich przygotowaniach, które ruszyły bardziej „z kopyta”. Naprawdę wykonywałem mój plan w stu procentach i pierwsze miesiące, pierwsze mecze były dla mnie bardzo dobre i spełniały moje oczekiwania. Później to wszystko trochę się rozsypało, ale i tak wyszło nie najgorzej. Co prawda planu drużynowego i indywidualnego nie udało się zrealizować, ale z optymizmem patrzę już na kolejny sezon. Teraz jest czas na chwilę odpoczynku i znowu zaczniemy tę karuzelę.

Czy ten plan przygotowań będzie podobny do poprzedniego, czy może myślisz nad zmianami?

Szczerze to jeszcze o tym nie myślę. Teraz jestem trochę bardziej na wakacjach i jest trochę czasu, aby przemyśleć, co będę robił. Jest jakiś wstępny plan, ale poważniej zajmę się tym od listopada. Wiem co mam robić. Przekonałem się, że potrafię, i że jest to możliwe. Chcę to kontynuować.

MRGARDEN GKM Grudziądz kolejny raz otarł się o play-off. Dało się słyszeć czasem głosy kibiców mówiących, że ktoś zaciągnął „hamulec ręczny”. Da się tak w ogóle zrobić?

Jeśli ktoś tak mówi, to jest po prostu niepoważny. Przecież my jesteśmy sportowcami, chcemy jak najlepiej. Klub był na to przygotowany. Byliśmy o tym zapewniani, że klub jest gotowy na play-off pod każdym względem, również i tym finansowym, bo wiadomo, że wiąże się to z większymi wydatkami. Bardzo mi na tym zależało, bo walczyć o medale w barwach MRGARDEN GKM-u było dla mnie sprawą priorytetową.

Jako zawodnicy z pewnością byliście mocno zawiedzeni brakiem awansu do fazy finałowej. Czy ze strony zarządu dało się odczuć, że jako drużyna nie spełniliście oczekiwań?

Na pewno byli rozgoryczeni po tych ostatnich meczach, które po przerwie wakacyjnej totalnie nam nie wyszły. Tak naprawdę sami nie wiemy, co poszło nie tak. Prezesi nikogo jednak za tę sytuację nie obwiniali i nie dali nam tego odczuć. Po prostu w danym momencie drużyna jechała słabiej. To jest bardzo dobre podejście, bo wygrywamy razem, ale i przegrywamy również razem jako drużyna. To jest bardzo ważne. Kibice również byli z nami przez cały sezon, czy to u siebie, czy na wyjeździe. To też jest warte zauważenia, że wierzyli w nas w każdym momencie i przychodzili na mecze.

W trakcie sezonu zaliczyłeś dwa dość poważne upadki. Czy po takich wypadkach zawodnik myśli w trakcie kolejnych biegów, aby nie pchać się niepotrzebnie w niebezpieczne sytuacje na torze?

Wtedy trudno było oszacować to na gorąco po tych meczach, po tych upadkach, czy dla mnie i dla drużyny było wtedy dobre, abym jechał dalej w danych zawodach, czy w kolejnym spotkaniu. W pewnych momentach nie czułem się zdrowy i pewny siebie na torze, a PGE Ekstraliga wymaga tego, aby zawodnik był zdrowy i gotowy na ponad sto procent. Pewne rzeczy mógłbym zrobić teraz inaczej, ale to już było. Kolejny sezon jednak zapowiada się wyśmienicie.

W kuluarach mówi się o możliwych wzmocnieniach grudziądzkiej drużyny. Jak myślisz, na co będzie stać tę drużynę w sezonie 2020?

Na razie wstrzymałbym się przed mówieniem o oczekiwaniach, czego możemy się spodziewać po drużynie w przyszłym roku. Polityka transferowa klubu jest znana od lat i prawdopodobnie dołączy do nas bardzo mocny zawodnik. Na pewno będziemy starali się zawalczyć na początek o play-off, ale najpierw to wszystko musi się ułożyć w jedną całość i musi być potwierdzone do końca.

Dość szybko zdecydowałeś się przedłużyć kontrakt ze swoim macierzystym klubem. Były w ogóle jakieś zapytania od prezesów innych drużyn?

Teraz nie ma sensu już o tym mówić. Z zarządem spotkaliśmy się raz. Rozmowy trwały może półtorej godziny i doszliśmy do porozumienia. Nie szukałem niczego innego, bo jestem zadowolony. Chciałem zostać w tej drużynie i odnosić z nią sukcesy. Każdy kibic i każdy działacz ma swoją wizję składu, ale najważniejsze dla mnie jest to, że zarząd i cały sztab szkoleniowy dali mi do zrozumienia, że jestem potrzebny tej drużynie i liczą na mój bardzo dobry wynik.

 

Kamil Rychlicki