Krytyka motywuje Szymona Woźniaka do cięższej pracy

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

W niedzielnym meczu TRULY.WORK Stal Gorzów odniosła ważne zwycięstwo nad FOGO Unią Leszno. Jednym z bohaterów żółto-niebieskich był Szymon Woźniak, który zdobył jedenaście punktów, w tym trzy „oczka” w ostatnim wyścigu, które były na wagę zwycięstwa. – Każdy z nas pojechał „z zębem” – mówił po spotkaniu Woźniak.

Po ostatnich trzech wysokich porażkach w meczach wyjazdowych na zespół TRULY.WORK Stali Gorzów spadła fala krytyki. W tym sezonie podopieczni Stanisława Chomskiego tracili sporo punktów w końcówkach spotkań, lecz niedzielny pojedynek z mistrzem Polski był dowodem na to, że drużyna wyciągnęła wnioski i nie powielała tych błędów. Jak przekonywał Szymon Woźniak po spotkaniu z FOGO Unią Leszno w rozmowie ze speedwayekstraliga.pl, nieprzychylne głosy tylko pozytywnie napędzają zespół do cięższej pracy i wytężonego wysiłku. – Sekret Stali tkwi w tym, że jeżeli ktoś mówi, że Stal się podłamuje to Stal podłamuje się w taki sposób, że jeszcze bardziej chce wygrywać. Media błędnie okrzyknęły, że w zespole jest jakiś popłoch, niezadowolenie czy stagnacja. Jak przegrywamy to jesteśmy jeszcze bardziej zdeterminowani do ciężkiej pracy i przy najbliższej okazji chcemy się zrehabilitować. To było widać, że każdy z nas pojechał „z zębem”. U Frederika Jakobsena, który debiutował w PGE Ekstralidze, widać było wielki hart ducha – powiedział Woźniak.

W zespole z Gorzowa zawsze kładzie się nacisk na dobrą komunikację. Nie inaczej było w trakcie meczu z FOGO Unią. – Byliśmy w parkingu jedną wielką rodziną, cały czas ciężko razem pracowaliśmy nad znalezieniem optymalnych ustawień. W najważniejszym momencie wieczoru nam się to udało i to dlatego my zdobyliśmy cenne dwa punkty – przyznał zawodnik.

Do stykowej sytuacji doszło w biegu siódmym niedzielnych zawodów, kiedy to na szczycie pierwszego łuku Piotr Pawlicki wypchnął Woźniaka na zewnętrzną, przez co zawodnik przegrał walkę z wychowankiem FOGO Unii i nie mógł liczyć na zdobycz punktową w tym wyścigu. – Nie udało mi się założyć Piotra Pawlickiego, zdecydowanie mnie odepchnął i to mnie kosztowało utratę wszystkich punktów w tym biegu. Potem nastąpiły drobne korekty, drobne zmiany i cieszę się, że na ten najważniejszy moment wieczoru wszystko „zatrybiło” tak jak trzeba – stwierdził Woźniak.

Rok 2019 nie jest dla Szymona Woźniaka zbyt udany. Zmiana tunera spowodowała problemy sprzętowe, z którymi zawodnik zmaga się przez całą kampanię. – Ten sezon jest dla mnie ciężki. Po przejściu na emeryturę Jana Anderssona, który był moim głównym tunerem, cały czas szukam, cały czas testuję. Kupiłem w tym roku tyle silników, że spokojnie mógłbym pojechać w FIM Speedway Grand Prix, jeżeli chodzi o ich ilość (śmiech – przyp. red.). W niedzielę używałem silników od Ryszarda Kowalskiego i muszę mu podziękować. Długo musiałem na nie czekać, ale efekty są fajne – powiedział zawodnik TRULY.WORK Stali.

W czerwcu przytrafiła się Woźniakowi kontuzja, która wyeliminowała go ze spotkań w PGE Ekstralidze i w szwedzkiej Elitserien. Zawodnik w trakcie powrotu do zdrowia miał też okazję do analizowania wraz z teamem sytuacji sprzętowej oraz miał czas na zastosowanie poprawek. Jak stwierdził Woźniak, nieoceniona okazała się również pomoc kolegi z drużyny, Bartosza Zmarzlika. – Mecz w Szwecji w zeszłym tygodniu był dla mnie przełomowy. Po ostatnich nieudanych występach dużo rozmawiałem z moimi mechanikami i Bartkiem Zmarzlikiem. Mam nadzieję, że udało nam się wprowadzić jedną poprawkę do mojego sprzętu, która odpowiadała za ten koszmarny brak prędkości na trasie. Mam nadzieję, że ten mój niedzielny wynik jest skutkiem tej poprawki. Mogę bardzo podziękować Bartkowi za pomoc. Współpracuje mi się z nim wyśmienicie. Bartek robi wszystko, by pomóc mi i całej drużynie – przyznał na koniec Woźniak.

Krzysztof Frączek