„Łatwiej jest zaczynać sezon na domowym torze” (wypowiedzi po #ZIETOR)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

GET WELL Toruń przegrał z STELMET Falubazem Zielona Góra 53:37. Mimo małej zdobyczy punktowej Norbert Kościuch zaprezentował się z dobrej strony. Na torze wykazał się duchem walki i w niektórych momentach powalczył z rywalami na trasie o punkty. Menadżer drużyny z Torunia podkreśla, że trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość.

W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl obaj członkowie obozu toruńskiego podkreślali, że trudne było dopasowanie się do warunków torowych. – Było ciężko. Wiadomo, że troszeczkę nie tak sobie to wyobrażałem i na tym bym zakończył. Łatwiej jest zaczynać sezon na domowym torze i myślę, że każdy to potwierdzi, bez dwóch zdań. Nowy sezon to są nowe jednostki napędowe, więc wiadomo, że u siebie się ten tor zna  i wiadomo czego można się spodziewać. Na wyjeździe jest zawsze trudniej i nie ma co ukrywać. Trzeba jechać tu i tu – powiedział Norbert Kościuch, któremu wtóruje sternik klubu. – Zawsze się trudno jedzie, zwłaszcza w sytuacji, kiedy są dynamiczne zmiany, jeśli chodzi o pogodę. Tydzień temu były inne warunki pogodowe, więc i tor był inny, ale to nie jest wytłumaczenie. Wygrała drużyna zdecydowanie lepsza, odjechała na biegach nominowanych. Gratulacje dla gospodarzy – wyjaśnił Jacek Frątczak.

Czy w GET WELL spodziewali się 16-punktowej porażki? – Na pewno spodziewaliśmy się zaciętego pojedynku, takiego jaki był do 13. biegu. Każdy z nas próbował rozszyfrować tor i chyba jako jedyny to zrobił Niels i wyczuł go w 100%, bo zaczął mieć fajną prędkość i w miarę ze startów wychodzić. My cały czas szukaliśmy. Nie było źle. Ten wynik cały czas trzymaliśmy, aczkolwiek nie było tego „wow” – zaznaczył nowy nabytek toruńskiego klubu.

Wiadomo, że gospodarz ma zawsze łatwiej, bo zna swój tor, wie na czym jedzie. Z czytaniem toru nie było większych problemów, ale w żużlu jest tak, że decydują małe korekty o tym czy ktoś jedzie z przodu i po Iversenie to było widać. Minimalna korekta spowodowała, że nie było już tego startu. To jest PGE Ekstraliga, wszystko jest możliwe. W 14. i 15. biegu jadą najlepsi zawodnicy na świecie, więc każdy może wygrać, każdy może przegrać. Nie wygraliśmy tego meczu. Przegraliśmy trochę za wysoko jednak, trzeba wyciągnąć wnioski. Zdecydowanie zabrakło nam tych trójek na koncie zawodników, którzy powinni ciągnąć ten zespół – wytłumaczył Frątczak.

Trener GET WELL Toruń poruszył również temat postawy Jacka Holdera. – Zabrakło prędkości u Jacka. Musimy to sprawdzić. Być może udamy się też do tunera ze sprzętem. Jazda Jacka Holdera w tym spotkaniu nie jest kwestią braku jazdy. Jeśli nie ma tego startu, to trudno później nadgonić na takim torze. Musi być prędkość – powiedział sternik toruńskiego klubu dla speedwayekstraliga.pl.

Jacek Frątczak odniósł się również do pierwszego meczu domowego, który odbędzie się 14 kwietnia. Gospodarze podejmą u siebie aktualnego mistrza Polski – FOGO Unię Leszno. – Mamy takie same oczekiwania, jak co do spotkania tutaj. Zawsze stawia się wszystko na jedną kartę, tak więc determinacja jest ogromna – zakończył trener.

Paulina Wiśniewska