Kompletny mecz Piotra Protasiewicza

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

STELMET Falubaz Zielona Góra po raz pierwszy od trzech lat pokonał TRULY.WORK Stal Gorzów. Jednym z liderów zielonogórzan był Piotr Protasiewicz, który zdobył 10+3 punktów i w kluczowych momentach wraz z Patrykiem Dudkiem odwracał losy niedzielnych derbów.

Kapitan STELMET Falubazu Zielona Góra w poprzednim sezonie w meczu w Gorzowie z miejscową TRULY.WORK Stalą zdobył zaledwie 1+1 punktów w trzech startach. W niedzielę żużlowiec, w porównaniu do spotkania z zeszłego roku, zaprezentował się wręcz wyśmienicie i zdobył 10+3 punktów. Po meczu Protasiewicz komplementował kolegów z drużyny. – Cieszymy się ze zwycięstwa, mieliśmy mało pomyłek. Generalnie wszyscy jechaliśmy dobre zawody. Były takie machiny pociągowe, które trzymały wynik. Mówię tu o Martinie Vaculiku, który odjechał genialne zawody. On miał tu szczególne obciążenie i tylko chwała mu za to, że wytrzymał to i pojechał świetnie. My jeździliśmy trochę w kratkę, ale później jako para z Patrykiem Dudkiem wygrywaliśmy dwa razy 5:1 – powiedział zawodnik STELMET Falubazu dla speedwayekstraliga.pl.

Zielonogórzanin był bardzo zadowolony, że zaprezentował się tak dobrze w derbowym pojedynku. Kapitan drużyny przyznał, że brakowało mu takiego spotkania. – Cieszę się bardzo, bo potrzebowałem takiego meczu. Nie było źle, były też dobre występy, ale mecz z TRULY.WORK Stalą jest meczem kompletnym. Cieszę się bardzo, bo od początku trafiliśmy z motocyklem, może nie z ustawieniami, bo po pierwszym biegu była mała korekta, ale do końca to działało – stwierdził Protasiewicz.

Do ósmego wyścigu zielonogórzanie przegrywali różnicą ośmiu punktów. W kolejnych biegach goście odrabiali straty, aż w końcu, po dwunastej odsłonie, wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. W czym tkwił sukces STELMET Falubazu, dzięki któremu jego zawodnicy odwrócili losy meczu w końcowej fazie zawodów? – Może byliśmy lepiej dysponowani? W rewanżu może być odwrotnie, w PGE Ekstralidze nie będzie meczów do jednej bramki. Przykładem może być nasz mecz z MRGARDEN GKM Grudziądz. Nie jest powiedziane, że będziemy się męczyć jeszcze bardziej w rewanżu – zakończył nasz rozmówca.

Krzysztof Frączek