Klaudia Kraska: Zgłosiłam się, bo chciałam reprezentować SPEED CAR Motor Lublin (wywiad)

24-letnia Klaudia Kraska, reprezentująca SPEED CAR Motor Lublin, została Miss Startu PGE Ekstraligi 2019. Laureatki trzech pierwszych miejsc otrzymają zegarek Aztorin i podwójne zaproszenie na Galę PGE Ekstraligi 2019, na której dodatkowo, najlepszej podprowadzającej w konkursie, zostanie wręczony bon wakacyjny. W rozmowie ze speedwayekstraliga.pl zwyciężczyni opowiedziała o emocjach związanych z wygraną i miłości do żużla.

Karolina Szpringer: Co spowodowało, że zostałaś podprowadzającą w SPEED CAR Motorze Lublin?

Klaudia Kraska, Miss Startu PGE Ekstraligi 2019: To był przypadek. 3 lata temu koleżanka zaproponowała mi tę pracę. Zgodziłam się bez wahania. Muszę przyznać, że pierwszy mecz żużlowy, na którym byłam, to był ten, na którym pracowałam. Nigdy nie zdarzyło mi się oglądać meczu z trybun. Od zawsze wyścigi śledzę z murawy. Na samym początku mojej pracy nie znałam tego świata. Im dłużej przychodziłam na mecze, tym lepiej poznałam żużlowe środowisko i coraz bardziej wkręciłam się w ten sport. Żadna inna dyscyplina nie pochłonęła mnie tak bardzo, jak speedway. Dodatkowo w Lublinie dużą rolę odgrywają kibice. Ich doping niesie również nas.

Czym zajmujesz się na co dzień?

Przede wszystkim jestem mamą. Pracuję w studiu tatuażu oraz wykonuję makijaże okolicznościowe i artystyczne. Od października zaczynam studia na kierunku behawiorystka zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Od niedawna mam hodowlę psów chihuahua, dlatego wybrałam ten kierunek. Chcę zdobyć więcej wiedzy w tym kierunku.

Zaskoczyła Cię ta wygrana?

Zdecydowałam się dopiero chwilę przed zakończeniem terminu wysyłania zgłoszeń. Zgłosiłam się do konkursu, bo chciałam reprezentować SPEED CAR Motor Lublin. Jestem tym mile zaskoczona. Wiem, że lubelscy kibice należą do najbardziej zaangażowanych w PGE Ekstralidze i prawdopodobnie to dzięki nim wygrałam.

Dlaczego warto być podprowadzającą?

Przede wszystkim mamy wyjątkowe miejsca. Jedynie nieliczni mogą śledzić spotkanie z murawy. Poza tym tylko tutaj mogę doświadczyć tak niesamowitych wrażeń. Żużel sam w sobie jest bardzo emocjonujący, ale dodatkowo lubelscy kibice zapewniają świetną atmosferę. Ich nieustanny doping jest dużym wsparciem dla zawodników. Mało jest sytuacji w Lublinie, w których ludzie tak bardzo się jednoczą. Niesamowite jest to, że możemy tam być i tego doświadczać.

Jak przygotowujesz się do takiego spotkania? 

Nie przygotowuję się jakoś specjalnie. O swoją figurę dbam bez względu na pracę. Po prostu lubię aktywność fizyczną. Jak wcześniej powiedziałam, zajmuję się wykonywaniem makijaży okolicznościowych, więc nie korzystam z pomocy wizażystki. 

Co jest najtrudniejsze w pełnieniu tej funkcji?

To nie jest wymagająca praca. Trzeba na bieżąco się orientować, w której części meczu jesteśmy i tyle wystarcza. Przed meczem przygotowujemy dwa układy, które później wykorzystujemy w czasie zawodów. Ja zazwyczaj wychodzę z tabliczką informującą o numerze biegu, więc mam z górki. Błędy zdarzają się sporadycznie, ale z wszystkiego można wyjść obronną ręką. Trudne jest to, że czasami niektórzy traktują nas przedmiotowo. Uważają, że dziewczyny pracujące wizerunkiem, nie mogą zaoferować niczego poza dobrym wyglądem. Osobiście jestem osobą, która nie bazuje wyłącznie na wyglądzie. Dziewczyny, które są ładne i pracują wizerunkiem, muszą liczyć się z pewnym zaszufladkowaniem. Czasami da się odczuć, że ludzie traktują nas jak ozdobę meczu, a nie dziewczyny, które mają określoną funkcję. Nie chcę być szufladkowana. Zawsze staram się pokazać moje inne mocne strony. Chcę, żeby inni wiedzieli, że jestem ambitna i mam różne cele w życiu. Nie chcę być znana tylko z tego, że jestem ładna. Miło mi, że ludzie tak uważają, ale nie chcę się tylko na tym skupiać. Chcę sobą reprezentować więcej niż tylko wygląd.

 

Karolina Szpringer