Klaruje się czołówka – podsumowanie 10. rundy Eliga Manager

Fot. Marcin Karczewski
Fot. Marcin Karczewski

Podczas gdy na boiskach całej Europy kibice emocjonują się piłkarskimi mistrzostwami Europy (i słusznie, bo turniej jest przedniej urody), nad Wisłą kilkadziesiąt tysięcy graczy regularnie w piątkowe i niedzielne wieczory sprawdza swoje postępy. W Euro 2020 w grze zostało już tylko 8 drużyn. W Eliga Manager o punkty walczy 21 746 ekip! Być najlepszym w takiej stawce? Nie lada wyczyn.

Trzeba szczerze przyznać, że ostatni weekend pod względem wyników był bardzo wyrównany. Najwyższa różnica punktowa wyniosła 12 punktów, najmniejsza zaledwie 2. Wielu miało okazję zapunktować, i wielu z tej okazji skorzystało. W tym gronie znalazł się między innymi Piotr Pawlicki, który był w Toruniu liderem FOGO UNII Leszno. Wielu kibiców w minionych tygodniach zapewne rozważało sprzedaż zawodnika. Po tym, jak kapitan leszczynian trafił z silnikiem i ustawieniami, można założyć, że był on łakomym kąskiem otwartego we wtorek okienka transferowego.

Cieszyć się z pewnością mogli też ci managerowie, którzy (jeszcze) mają w składzie zaciąg zielonogórski. Prowadzona przez Piotra Żyto ekipa solidnie punktowała w niedzielę, dzielnie stawiając opór gościom z Częstochowy. Matej Zagar, Patryk Dudek i Piotr Protasiewicz zdobyli łącznie 32 punkty, co stanowi niemal 73% punktów całej drużyny.

Wyrównana kolejka = wyrównana jazda całej drużyny = punkty każdego zawodnika = radość wirtualnych managerów. Po tej kolejce większość graczy miała raczej powody do zadowolenia. Ta radość skończyła się być może już we wtorek, kiedy trzeba było podjąć decyzję, z kim przedłużyć kontrakt na dalszą jazdę, a komu podziękować za udział w kampanii 2021. Kosmetyczne zmiany czy rewolucja? Kalkulatory i excelowe arkusze poszły w ruch, długopisy wylądowały w dłoni, aplikacja grzała się do czerwoności, porównaniom i analizom nie było końca. Kto z tej walki wyjdzie obronną ręką?

Na razie wiele wskazuje na to, że najlepiej radzą sobie ci, którzy oprócz managerskiego nosa wspomagają się „apdejtem” KSM. W czołowej dziesiątce tylko jeden gracz ma drużynę ze średnią niższą niż 41 punktów. Ścisk w czubie tabeli jest nieprzeciętny, chociaż na pozycji lidera coraz wygodniej rozsiada się KojotByk, mający dziesięć „małych” punktów przewagi nad wiceliderem. Dalej jednak jest bardzo gęsto – drugie miejsce od trzeciego dzieli jeden punkt, czwartemu graczowi brakuje dwóch „oczek” do podium. To zwiastuje tylko i wyłącznie emocje, mocne ściskanie kciuków za swoich zawodników. Najmniejszy błąd, defekt, taśma lub wykluczenie może być brzemienne w skutkach.

Tomasz Kania