Kildemand: To trudne, kiedy robisz co w twojej mocy, a to nic nie daje (wywiad)

Fot. Marcin Szarejko
Fot. Marcin Szarejko

Niedzielne spotkanie między BETARD Spartą Wrocław i TRULY.WORK Stalą Gorzów zakończyło się wynikiem 58:32. Szybko o tym meczu będzie chciał zapomnieć Peter Kildemand, który na torze pojawił się tylko dwa razy, nie zdobywając żadnego punktu. O spotkaniu oraz swoich planach na najbliższe miesiące opowiedział specjalnie dla speedwayekstraliga.pl.

Alicja Labrenc: Przegrywacie z BETARD Spartą Wrocław 58:32. Jaki jest twoim zdaniem powód tak wysokiej przegranej?

Peter Kildemand: Przez całe spotkanie szukaliśmy jak najlepszych rozwiązań, zmienialiśmy ustawienia w sprzęcie, ale na niewiele się to zdało. Bartosz Zmarzlik był bardzo mocny i spisał się dobrze, ale reszta nie wystartowała tak, jak powinna. Osobiście czuję, że przygotowałem się do tego spotkania jak najlepiej mogłem, ale to nie zdało egzaminu, po mojej jeździe nie było tego widać. To trudne, kiedy robisz co w twojej mocy, a to nic nie daje.

Jak radzicie sobie jako drużyna, podczas meczu, kiedy kolejne biegi przegrywacie podwójnie?

Ogólnie atmosfera była dobra. Oczywiście nikt nie był specjalnie szczęśliwy. Po takim występie, to zawsze trudne chwile dla drużyny, kiedy tylko dwóch zawodników robi punkty. Cały czas jednak współpracowaliśmy, szukaliśmy optymalnych rozwiązań. Teraz musimy jednak iść do przodu, trenować i stworzyć strategię, która pozwoli całemu zespołowi wygrywać kolejne mecze.

Dotychczas przez cały sezon jeździłeś w parze z Szymonem Woźniakiem. W meczu z wrocławską drużyną nie mógł wystartować z powodu wstrząsu mózgu. Brakowało ci go szczególnie, czy nie przywiązujesz wagi do tego, z kim jeździsz?

Oczywiście ma to znaczenie, tworzymy drużynę przez cały sezon, wiemy jak ze sobą jeździć i nagle, z powodu urazu, niestety brakuje go w składzie. Taki jest niestety żużel i musimy być przygotowani na takie zmiany, ale na pewno mocno nam go brakowało w drużynie.

Przed meczem pojawiły się informacje, że tor może być nieregulaminowy, jak ty go oceniasz?

Nie, nie uważam, żeby było z nim coś nie tak. Na pewno nie on był powodem takiej postawy drużyny. Był równy dla wszystkich, był dobry do ścigania, więc wszystko w porządku.

W jaki sposób radzicie sobie z tak wysoką temperaturą, również jeśli chodzi o sprzęt?

Tak, było bardzo ciepło, jednak pogoda była jednakowa dla każdego. Oczywiście rozmawialiśmy z drużyną na bieżąco również na temat ustawień, więc cały czas team trzymał rękę na pulsie, żeby wszystko działało jak należy, mimo takich warunków. Niestety tylko paru zawodnikom udało się w nich w miarę odnaleźć, więc wydaje mi się, że po prostu nie udało nam się dopasować odpowiednich przełożeń.

Jak, na ten moment, oceniasz szanse drużyny w tym sezonie?

Nigdy się nie poddajemy, ale po takiej porażce, jak ta, jest naprawdę trudno. Oczywiście próbujemy dalej i dajemy z siebie wszystko. Nawet jeśli okaże się, że nie będzie nam dane wystartować w play-off, to i tak mamy jeszcze co pokazać i udowodnić, aby jak najlepiej pojechać dla naszych kibiców i klubu.

Czeka nas teraz miesiąc przerwy od PGE Ekstraligi, jakie masz plany na ten czas?

Jestem po kilku urazach, więc cieszę się, że będę mógł wrócić do 100% sprawności, dla mnie będzie to też dobry czas, aby trochę oczyścić głowę.

Chciałam spytać o twoje zdrowie, ponieważ podczas SEC Challenge w Nagyhalasz zaliczyłeś bardzo poważny upadek. Podobno miałeś dużo szczęścia, bo mogłeś nawet stracić oko?

Po upadku nawet nie wiedziałem, że doznałem tyle urazów. Jeśli chodzi o oko, to miałem trochę zadrapań wokół oczu, ale teraz czuję się już dobrze. Musiałem jednak na jakiś czas zrobić sobie przerwę w startach, bo czasami dojście do siebie zajmuje więcej, niż by się nam wydawało.

TRULY.WORK Stal Gorzów to twój trzeci klub w ciągu trzech lat. Czy jest to dla ciebie trudne, zmieniać drużyny tak często?

Oczywiście zawsze jest lepiej znaleźć miejsce, w którym czujesz się dobrze i startować tam przez parę sezonów. Niestety nie jest mi to dane. To jest dość trudne, że muszę często zmieniać kluby. Tak jednak jest i muszę się jakoś do tego dostosować.

W takim razie jak czujesz się w gorzowskiej drużynie?

Czuję się bardzo dobrze w Gorzowie. To świetny klub, dobrze dogaduje się z trenerem, więc naprawdę nie mam na co narzekać. Dlatego tym bardziej przykro mi, że tak źle mi poszło w tym meczu.

Jakie masz plany i cele na najbliższe miesiące?

Nie czekają mnie żadne kwalifikacje do np. Grad Prix, czy występy w SEC, więc osobiście najbardziej w tym momencie skupiam się na polskiej lidze, żeby polepszyć swoje występy i wrócić silniejszym. Muszę ustabilizować swoją formę, bo naprawdę borykam się teraz z różnymi problemami, a potrzebuję regularnie punktować w każdym meczu. Myślę, że to mój główny cel.

 

Alicja Labrenc