„Kiedy nie wygrywa się pierwszych dwóch spotkań, do trzeciego podchodzisz z nożem na gardle”

Fot. Arkadiusz Siwek
Fot. Arkadiusz Siwek

Losy meczu, o pierwsze punkty w sezonie, między PGG ROW Rybnik a MOJE BERMUDY Stal Gorzów rozstrzygały się na linii mety ostatniego biegu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 46:44. To duża ulga dla gospodarzy, którzy wciąż zmagają się problemami, m.in. w postaci kontuzji zawodników. Kibice zobaczyli świetne ściganie, trzymające w napięciu przez cały czas.

Muszę myśleć pozytywnie i wykonywać jak najlepiej swoją pracę, którą potrafię. Zeszły rok był oczywiście zupełnie inny, bo to był mój debiut w PGE Ekstralidze. Teraz mogę powiedzieć, że mam nawet lekką przewagę ponieważ jestem już żelaznym rezerwowym i z tej pozycji staruję dużo wcześnie, niż gdy jeździłem w Lublinie. Staram się to wykorzystać, myśleć pozytywnie i nakręcać na te spotkania. Oczywiście jestem w kontakcie z Andzejem Lebedevsem, taka sytuacja nie powinna się wydarzyć, to był niebezpieczny wypadek, ale tak czasami zdarza się na żużlu. To są ciężkie dni dla naszego zespołu, bo kiedy nie wygrywa się pierwszych dwóch spotkań, do trzeciego podchodzisz z nożem na gardle. Jesteśmy w stanie zrobić wiele w tym meczu, odbyliśmy tu udane sekcje treningowe i jesteśmy zbudowani przed tym spotkaniem – zakończył Robert Lambert, wybrany przez kibiców na Rajdera Meczu.

Po pierwszym biegu była korekta, pierwszy motor w ogóle nie zadziałał, zadecydowaliśmy, że go zmieniamy. W pierwszej odsłonie biegu (dwunastego, dop. red.) wybrałem złą koleinę i po trasie mi trochę z dojazdu zabrakło. W powtórce od samego momentu startowego do końca pojechałem dobrze i udało się wygrać ten bieg. Ten wyścig zmęczył mnie tak samo jak cały ten sezon. Nie dość, że musiałem się skupić, żeby dobrze jechać to jeszcze Szymon Woźniak też był szybki, gonił mnie. Kiedy już prawie wszedł mi pod łokieć, zobaczyłem kątem oka jego koło, założyłem i w tamtym momencie stwierdziłem, że to jest ten moment, kiedy muszę już ten bieg wygrać – przyznał Kamil Nowacki.

– W pierwszym moim biegu było trochę mojego błędu – na jednym z łuków zrobiłem za szerokie wyjście. W drugim ze startu było dobrze, oglądałem się za Vaclavem, żeby pojechać parą, jednak szybki Bartek nas wyprzedził. Później już koniec, dla mnie, zawodów. Ogólnie nie było źle, ale czegoś brakowało. Gdyby trener robił zmianę to myślę, że było by inaczej i jeszcze bym pojechał – podsumował Mateusz Szczepaniak na antenie nSport+.

– Fajnie mi się jechało, dobrze czułem się na motorze. Pozostawała tylko kwestia dopasowania sprzętu, bo wydaje mi się, że od początku roku właśnie kwestia ustawień była wciąż do poprawienia. Myślę, że walka była i to jest najważniejsze. W biegu 14. nie było za dobrze ze startu, ale na prostej jak zacząłem się rozpędzać, to pomyślałem, że teraz dobrze jestem dopasowany. Wiedziałem wtedy, że dowiozę te punkty, bo nawet Robert Lambert, który był bardzo szybki, mi nie odjeżdżał, więc czułem, że jestem spasowany – zakończył Vaclav Milik na pomeczowej konferencji na antenie nSport+.

 

Alicja Labrenc