Kempiński: Mam 23 letniego syna. Niemal tyle samo czekałem na wyjazdowe zwycięstwo (wywiad)

Fot. Michał Szmyd
Fot. Michał Szmyd

Po 21 latach MR GARDEN GKM Grudziądz wygrał mecz na wyjeździe w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Po raz pierwszy w XXI wieku mamy realną szansę na play offy. Będziemy walczyć do końca – zapowiada w rozmowie z speedwayekstraliga.pl Robert Kempiński, trener grudziądzkiej drużyny.

Jakub Keller: Zacznę od gratulacji. To niewątpliwie wyjątkowa chwila dla klubu z Grudziądza. Widać też radość w waszym obozie. Wiecie już w końcu jak smakuje zwycięstwo na wyjeździe. Proszę jednak powiedzieć. Co było kluczem do zwycięstwa w meczu z GET WELL Toruń?

Robert Kempiński: Taktyka była taka sama jak na inne mecze. Po prostu wygrywać biegi, mieć dobre starty i być szybkim na trasie. Najlepiej pokazał to Artem Laguta, który mijał zawodników z Torunia jak tyczki.

Liczył pan ile razy odpowiadał na pytanie „Kiedy w końcu GKM wygra na wyjeździe?”

Nie, szczerze mówiąc nie liczyłem (śmiech).

Ale można mówić tu o dziesiątkach odpowiedzi na to pytanie? Czy już odpowiadał pan setki razy?

Nie liczyłem naprawdę. Niech mi pan jeszcze przypomni, po ilu latach na wyjeździe wygraliśmy?

Po 21… Widzę, że nadal to do pana nie dociera.

Odpowiem tak: Mam 23 letniego syna. Także praktycznie przez całe jego życie czekałem na to zwycięstwo.

Ale jest poniekąd pan też ojcem tego sukcesu…

Cieszę się, że pod moją wodzą zespół wygrywa. I to na wyjeździe w Toruniu. Walczymy o play offy w zasadzie po raz pierwszy w XXI wieku.

I tak blisko najlepszej czwórki jeszcze nie było…

Dokładnie, zgadza się. Będziemy walczyć do ostatniego meczu. Jesteśmy na dobrej drodze. Dziękuje zawodnikom, bo pokazali, że nie tylko sztabowi zależy na awansie, lecz im także.

To przechodząc do zawodników. W pierwszej fazie dysponował pan trzema armatami. Później jednak powietrze zeszło z Antonio Lindbaecka. Co wpłynęło na to, że słabł z biegu na bieg?

Moim zdaniem wynikało to z pól startowych. W drugiej fazie zawodów miał gorsze pola. Niby dobry zawodnik z każdego da sobie radę, ale Antonio zrobił jednak wszystko czego od niego przed meczem chciałem.

A liczył pan na lepszą zdobycz Marcina Turowskiego? To jednak wychowanek klubu z Torunia.

Szczerze mówiąc tak. Myślałem, że pojedzie lepiej. Nie rozliczajmy zawodników jednak za wygrany mecz.

Ewidentnie brakuje w składzie Patryka Rolnickiego. Ostatnio pojawiły się jednak słuchy, że wróci jeszcze w tym sezonie na tor. Jakie są na to szanse?

Za około dwa tygodnie będzie miał robione zdjęcie rentgenowskie. Jeżeli wykaże ono, że zrost jest prawidłowy, to zacznie jeździć. I tak jednak decydująca będzie tu opinia lekarzy.

Jakub Keller