Kempiński: Kiedy wróci Artem, możemy pokusić się nawet o zwycięstwa na wyjeździe (wywiad)

Fot. Zuzanna Kloskowska
Fot. Zuzanna Kloskowska

Kibice w Grudziądzu odetchnęli z ulgą. Podopieczni Roberta Kempińskiego zrehabilitowali się za inauguracyjną porażkę w Lublinie i pokonali na własnym torze drużynę z Częstochowy. Zadowolenia z postawy swoich zawodników nie krył szkoleniowiec klubu z H4.

Jakub Keller: Pamięta pan, kiedy ostatni raz juniorzy z Grudziądza przywieźli osiem punktów i dwa bonusy?

Robert Kempiński: Marcin Nowak zrobił chyba dziewięć punktów w Tarnowie na wyjeździe. Nie pamiętam dokładnie ile to lat temu było. Bardzo się cieszymy, że juniorzy w końcu zaczynają punktować. Należą się słowa uznania dla Roberta Kościechy, który się nimi opiekuje.

Czyli coś wreszcie z tymi juniorami ruszyło do przodu…

To efekt zimowej pracy działaczy naszego klubu. Musieli stanąć na głowie, żeby wyłożyć pieniądze na zmiany, jeżeli chodzi o młodzież. Nikomu nie chcę nic ujmować, ale różnie mogło być, gdybyśmy przed sezonem nie wzmocnili formacji juniorskich. Odejmijmy od wyniku w meczu z forBET Włókniarzem punkty juniorów i mamy czarno na białym obraz tego, gdzie byśmy byli, gdyby nie te zmiany.

Pierwszy mecz Patrykowi Rolnickiemu się jednak nie udał. Był to wypadek przy pracy?

Zdecydowanie. On chyba za bardzo chciał się pokazać z dobrej strony. Młodym zawodnikom coś takiego się zdarza i trzeba im to wybaczyć.

Artem Laguta twierdzi podobno, że czuje się już dobrze i w zasadzie tylko kwestie formalne blokują go przed występami w meczach. Jak więc wygląda sprawa z jego zdrowiem?

Artem musi jeszcze się udać do lekarza na konsultacje, zanim wsiądzie na motocykl.

Kolejny przeciętny występ zanotował za to Antonio Lindbaeck. Nie zaczyna się pan obawiać o jego dyspozycję?

Zawsze ktoś pojedzie słabiej. Nie ma możliwości, aby wszyscy seniorzy przywozili w każdym meczu spore zdobycze. Uważam jednak, że jeżeli każdy z chłopaków podtrzyma formę, którą obecnie prezentuje i do zdrowia wróci Artem, to możemy pokusić się nawet o zwycięstwa na wyjeździe.

Patryk Rolnicki pojechał w biegu nominowanym. To była dla niego nagroda za dobry wytęp? Czy wynikało to z dyspozycji Antonio Lindbaecka, który z biegu na bieg słabł?

Nie wyobrażam sobie co by było, gdybym wstawił Antonia w 14 biegu i by nie przywiózł punktu…

Dobry występ zanotował też Przemysław Pawlicki, któremu silniki użyczyć chciał Artem Laguta. Przemek przyjął tę propozycję?

Nie. Jechał na swoich silnikach.

Pozostając przy Pawlickim… Pierwszy mecz nie za bardzo mu wyszedł. Teraz pojechał o wiele lepiej. Ta poprawa to efekt ciężkiej pracy w ostatnim tygodniu? Czy postawa w pierwszym meczu to tylko zwykła wpadka?

Zdecydowanie wpadka. Przemysław to bardzo dobry zawodnik i to nie jest do końca tak, że w Lublinie miał zły sprzęt. Chodziły słuchy, że nie zainwestował w silniki. On ma dobry sprzęt, ale w Lublinie nie potrafił go dokleić do toru.

Teraz czas na odpoczynek i w przyszłym tygodniu wyjazd do Zielonej Góry. Czy to zatem dobry pomysł, aby mecze żużlowe odbywały się w piątek?

Dla kibica zdecydowanie lepsza jest niedziela, bo raczej wszyscy mają wówczas wolne od pracy. Taki jest jednak regulamin i trzeba się do niego dostosować.

Jakub Keller